emj10 napisał(a):

Wychodzi więc w granicach ~100 mln zł rocznie jeśli faktycznie są takie liczby. Większej refundacji niż 30%-50% raczej nie będzie na początku więc to są sumy w granicach kilkudziesięciu mln zł. W stosunku do małej nadprogramowej podwyżki dla nauczycieli, reformy zdrowia, kombinacji przy emeryturach taki wydatek dla budżetu to mały pikuś. Przesunięcie częsci którejś z rezerw celowych pokryje ten wydatek.
Osobiście nie popieram za bardzo in vitro, nie ze względów etycznych, ani religijnych, a bardziej ze względu na to że w domach dziecka jest tyle dzieciaków, które czekają na nową rodzinę.
A co do bizancjum to ważne są dwie kwestie, które często poruszane są u mnie przy rodzinnych imprezach. Rozdęta do granic możliwości "służba" prezydenta i fakt, że rezydencje prezydenckie nie zostały sprzedane jak pierwotnie planowano. Niech zostanie Jurata i Wisła, a resztę sprzedać.
|
Ale mi chodzi o to że sprawa in vitro w kampanii prezydenckiej to tylko chwyt wyborczy
Gdzieś przeczytałem że rocznie na raka umiera około 100tys. osób!
Tu nie chodzi o kwestie moralne ale efektywne wykorzystanie srodkow publicznych oraz zainteresowanie sie rzeczywistymi problemami chorych.