|
Mecz rozczarował i to bardzo.
Brazylia wydawała się z każdym meczem grać coraz lepiej. Ale przy pierwszej poważnej przeszkodzie wyszły wszystkie mankamenty: ostatnie 10 minut grała Anglia, nie Canarinhos. Wstyd, jedyny pomysł to wrzutki. A przecież w I połowie wszystko wyglądało całkiem nieźle. W II połowie Dunga boleśnie się przekonał, że pomylił się przy selekcji - nie miał kto pociągnąć drużyny do walki. Brak zmiany ofensywnej przy stanie 1-1 był decydujący - drużyna straciła rytm i nie odzyskała jej do końca.
Holandia: awansowała dzięki samobójowi i bramce strzelonej ze stałego fragmentu. Oprócz tego nie potrafiła sama stworzyć z akcji żadnej sytuacji - pomijam kontry przy grze 11 na 10, które nawiasem mówiąc były żałosne. Holendrzy nie mają pomysłu na grę podobnie jak Brazylijczyków. Do tego 2 podstawowych obrońców wykartkowanych.
Mecz, pomijając bramkę Robinho był nudny, grany w słabym tempie. Składnych, ładnych akcji było jak na lekarstwo.
Zwycięzca dwumeczu Urugwaj-Ghana ma spore szanse na grę w finale.
PS. Moim zdaniem sędzia pochopnie wyrzucił Mello - powinna być żółta kartka. Za to nie podyktował ewidentnego karnego (ew. rzutu wolnego z linii pola karnego) po ręce Lucio.
PS.2 Mecz Urugwaju z Ghaną arcynudny, prawie zasnąłem. Ale strzał Muntariego chyba z 40 metrów! Coś niesamowitego.
Ostatnio edytowane przez flamengista : 02.07.2010 o godz. 20:24.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|