|
No tak, u nas WSZYSTKO musi być złe. Nie bierzmy z Polski, bo to samo drewno, teraz biorą zza granicy, to oburzenie, że nie biorą z Polski. Ale jednocześnie panuje przekonanie, że liga słowacka bije naszą na głowę... ehhh, po tylu latach powinienem się niby przyzwyczaić, ale mam wrażenie, że z roku na rok jest coraz gorzej.
Zacznijmy od pierwszej rzeczy czyli poziomu ligi. To, że Słowacy pojechali na mundial i wyszli z grupy, po drodze kopiąc nam tyłki, nie oznacza, że nasza liga jest słabsza. Dowód- reductio ad absurdum- Słowenia grała na MŚ, po drodze skopała tyłki Rosji => ma lepszą ligę niż rosyjska.
Jeżeli spojrzymy na wyniki europejskich pucharów, to również raz szło lepiej naszym, raz Słowakom, ale ogólnie jest to podobny poziom mizerii, a i wyniki w Europie nie są miarodajnym kryterium przy ocenie jakości ligi. Wystarczy obejrzeć czwórkę półfinalistów tegorocznej edycji LM, czy jest tam jakaś drużyna angielska? Nie, a liga angielska jest bezdyskusyjnie najlepsza na świecie, co więcej ostatni jej sezon był chyba najciekawszym od wielu, wielu lat.
Oczywiście poziom ligi znajduje przełożenie na wyniki reprezentacji i klubów w pucharach, ale... Pamiętajmy, że w lidze grają nie tylko pucharowicze i "dawcy" kadrowiczów, ba tych słabszych zespołów w każdej lidze jest więcej od lepszych i to one wyznaczają poziom rozgrywek ligowych. Stąd właśnie w naszej lidze widzimy przedziwną sytucję polepszania się ligi, pomimo coraz słabszych wyników czołowych zespołów. Czołówka ligi faktycznie w ostatnim pięcioleciu zdecydowanie obniżyła loty w stosunku do wcześniejszego pięciolecia. Jednakże w tym samym okresie kluby dołu i środka tabeli poczyniły znaczący postęp, przede wszystkim pod względem taktyki i organizacji gry. Lech mistrza zdobył nie tylko dzięki degrengoladzie Wisły i Legii, ale również dzięki swojemu rozwojowi, bo jest to bez wątpienia klub lepszy niż Amica, której miejsce zajął. Jednocześnie Groclin zamienił się w podobną kadrowo Polonię, pojawiły się Bełchatów i Zagłębie z przyzwoitym zapleczem, nie tylko sprowadzające wartościowych piłkarzy, ale również pracujące z młodzieżą. Coraz więcej klubów ma pieniądze i ambicje.Kraje takie jak Czechy, Słowacja, Serbia itp. są w stanie stworzyć jedną dwie drużyny na poziomie podobnym lub częstokroć nawet wyższym jak nasze czołowe ekipy, ale reszta ligi od nich wyraźnie odstaje. Nasza liga jest trudniejsza, może nie jest to żadna przepaść, ale jednak mamy dosyć wymagającą ligę, przede wszystkim pod względem siłowym, z czym nie każdy potrafi sobie poradzić. Taki np. Bozok, który w Słowacji radził sobie całkiem, całkiem.
Co nie oznacza, że sprowadzany(-ony?) Słowak nie nadaje się do Wisły. Piłkarz o potencjale może pojawić się w różnych drużynach niekoniecznie w czołowym klubie swojej ligi. Przykład- Lewandowski w podobnym wieku kopał w pierwszej lidze, przeskok do Lecha i właściwie z miejsca stał się gwiazdą ligi, a przecież przeszedł przez sito Legii a i zapewne jeszcze paru klubów ekstraklasy. Chłopak jak na obrońcę jest w dobrym wieku, zebrał już doświadczenie. My w tej chwili mamy problemy ilościowe, cierpimy na poważny niedostatek nóg do grania. Dlatego zamiast gwiazdeczek po przejściach bardziej potrzebni są nam zdrowi obiecujący piłkarze. Oczywiście kadrę można zapełnić jakimiś darmowymi przecinakami, obieżyświatami i innej maści półsezonowymi ogórkami. Sęk w tym, że jest to marnotrawienie środków i czasu. Lepiej zaryzykować inwestycję w młodego niewypromowanego zawodnika. Jeżeli się wypromuje, to mamy dodatkową korzyść, jeżeli nie to po kosztach wypełnimy lukę w kadrze. Na teraz mamy Singlara, ale za rok pewnie puścimy go wolno( wygasa jego kontrakt). Wtedy będzie można pozyskać jakiegoś lepszego prawego obrońcę. A dlaczego nie z Polski? Na tą pozycję z młodych interesujących jest Tosik i Rzeźniczak. Żaden nie jest na tyle interesujący aby płacić mu tyle ile by sobie zażądał( tj. szacunkowo dwa razy tyle ile dla tego "anonimowego" Słowaka, pamiętajmy, że tam pensje w słabszych klubach są niewyobrażalnie niższe niż w Polsce).
|