Żeby wygrać MŚ albo przynajmniej awansować trzeba wykazać się elementarną inteligencją. Premiowane (statystycznie) są zespoły turniejowe które mają w "genach" inteligencje. Przykład - Brazylia - Chile.
Chile to kompletni idioci mundialowi. (kibicuje im w meczu z Brazylią żeby nie było). Grali dobrze i walecznie, dobry pressing itd. Tracą bramkę po stałym fragmencie gry. Co robi zespół "inteligentny"? Gra dalej swoje, atakuje ale z odpowiednią asekuracją w obronie. 1-0 to wynik który szybko można odrobić. Po co się odsłaniać już w 30 minucie... i dać sposobność rywalowi do szybkiej kontry a tym samym do "skończenia" rywalizacji? Podobnie było z Hiszpanią i teraz tak samo z Brazylią. Zamiast poczekać do 70 minuty i wtedy zaatakować?
To tak jakby Wisła grała z Odrą Wodzisław - Odra traci bramkę i się odsłania, atakuje... Wisła kontruje leszczy i jest po meczu. Albo Odra czeka i ryzykuje pod sam koniec. A przecież Chile przy Brazylii to bez urazy Odra przy Wiśle
No ale za to pograli sobie otwarty futbol do pierwszej kontry kanarkowych
PS
Może po przerwie coś im wpadnie i gra się zacznie od nowa?
O przyszłości polskiej kopanej bez szkolenia młodych.
http://www.sport.pl/MS2010/1,105712,...e__bedzie.html