W moim odczuciu bardziej konkretnie odpowiadał Kaczyński, aczkolwiek zaliczył poważniejszą wtopę z Białorusią, z czego wybrnął niestety już po debacie. Debata na remis, choć rzecz jasna wszystko zależy od punktu widzenia, a właściwie usytuowania sympatii politycznych. I tak sympatyzujący z PO publicyści już odtrąbili zwycięstwo Bronka, obwieszczając iż "zmieszał Jarka z błotem", że zacytuję jednego pisującego dla GieWu
http://kajetanskalski.salon24.pl/200...semper-fidelis
inni stwierdzą, że Kaczyński był lepszy, jak w programie "Młodzież kontra" orzekli przedstawiciele dwóch lewicowych młodzieżówek i PSLu (pozostali, przedstawiciele PO i PiSu nie byli pytani, UPR, MW i SO stwierdzili iż "nudna debata udowodniła, że establishmentowi kandydaci nie mają nic do zaoferowania" itp. itd). Dlatego wydaje mi się, że remis ze wskazaniem na... Argentynę. Cholera straciłem 45 minut meczu na oglądanie tego badziewia. Jak na środę obydwa sztaby nie ustalą żywszego scenariusza to raczej nie powinny liczyć na wysoką frekwencję.
Hmm dziwi mnie też, że pokaźna część komentatorów ocenia, iż to Kaczyński był spięty, a Komorowski wyluzowany. Tak jak już pisałem w moim odczuciu bardziej spięty był Komorowski mówiący przez większą część debaty na wdechu przez co co jakiś czas wpadał w zadyszkę, zasłaniał usta jakby go czkawka złapała. Natomiast Jarosław był taki jak zwykle, przecież nie znamy Go od wczoraj i wszyscy wiemy, że rzadko się uśmiecha i raczej nie przypominam sobie, aby ucinał sobie luźnej pogawędki z rozmówcą, bądź luźnym powiedzonkiem rozbrajał atmosferę. To nie jest ten typ polityka, i nie rozumiem, jak ludzie interesujący się polityką nie od dziś mogli od Niego tego oczekiwać.