St@chu napisał(a):

|
Różnica polega przede wszystkim na tym, że Kaczyński ze względów czysto politycznych, (tj. mam na myśli poparcie Solidarności i innych zwiazków zawodowych) nie dopuści do wielu zmian, które są konieczne w polskim społeczeństwie... Obecnie idea państwa opiekuńczego się skończyła, okazała się niewydolna, ale o tym za moment. W każdym razie włażenie wiadomo gdzie związkom zawodowym sprawi, że wciąż blokowanych będzie wiele koniecznych reform - Komorowski nie będzie miał aż takich obiekcji przed takim działaniem, co pokazuje rozprawienie się przez PO z częścią pomostówek. To jest krok szalenie ważny, na który nikt wcześniej się politycznie nie odważył.
|
Fakt, pomostówki to jest jedyna reforma, którą PO zrobiła, a która była konieczna - nie zamierzam tego im odbierać. Mnie podoba się jeszcze pomysł oddzielenia Prokuratora Generalnego od Min Spraw., jak również sam postulat uzawodowienia armii, choć w tym ostatnim przypadku jego wykonanie kwalifikuje się na Trybunał Stanu (tzn. sposób wykonania).
Z pozostałymi twierdzeniami mogę się w dużej mierze zgodzić. Ale jeśli chodzi o trend, to po pierwsze jest on widoczny wyłącznie z większej perspektywy czasowej, po drugie - nie jest on znaczny.
Np. od dawna była głośna kwestia weryfikacji rent, która burzyła tę część społeczeństwa. I co? I zrezygnowano z tej weryfikacji. Ale jak wskazuje poniższy obrazek, tylko werbalnie:
Tego typu działania od dawna w Polsce mają miejsce - przykładem jest marginalizacja roli związków zawodowych. Przez wprowadzenie odpowiedzialności finansowej za strajk niezgodny z prawem doprowadzono do takiej sytuacji, że zz dostały po dupie i siedzą cicho, w porównaniu do tego co było 10 lat temu.
I to jest sposób robienia reform - małymi kroczkami w dobrą stronę - a nie pomysły kąpanych w gorącej głowie reformatorów. I tak też będzie z Platformą, mam wrażenie, że bardzo się przeliczysz na Komorowskim (pomijając to, że moim zdaniem chyba jednak większe szanse ma Kaczyński).
Zapewniam Cię, że nie będzie żadnych bardziej niepopularnych zmian. Pomostówki to było wszystko, na co PO się odważyło, a to i tak tylko i wyłącznie dlatego, że musiała. Po wyborach prezydenckich będą samorządowe, potem parlamentarne - do nich też trzeba dotrwać bez niepopularnych reform, żeby czasem PiS nie wygrał - potem zaś kolejne do PE i znów prezydenckie.
PO nie zrobi nic, prócz ustalonego wzorca - tam gdzie reformy są niepopularne robi się je tak, jak zrobiono de facto weryfikację rent.
ps. jeszcze spójrzcie na tą tabelkę - największa obniżka w ilości osób pobierających renty nastąpiła w latach 2005-2008