St@chu napisał(a):

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,...ralskiego.html
I się zaczyna rozdawnictwo...
Sędzio... Czy to jest Twoja ekonomia podażowa? Dajmy wszystkim, co tylko chcą? W KGHM niech mają 20 lat gwarancji zatrudnienia... Policjanci niech idą na emeryturę w wieku 35-40 lat, a co tam... Górnicy? A niech mają kilkukrotnie wyższe wcześniejsze emerytury... Większa płaca minimalna? Czemu nie... Mamusie na macierzyńskim będą miały lepiej (tylko jak chodzi o sam macierzyński to można uregulować tylko tą kwestię, a nie całą pensję minimalną zmieniać i to uważam byłby krok w dobrą stronę, ale tylko jeden z wielu, żeby podnieść bodźce do pracy i rodzenia dzieci dla kobiet).
Ekonomicznie PiS oferuje nam dno i pięć metrów mułu. A wiele osób nie rozumiejąc długoterminowych konsekwencji idzie i popiera ten rozdawniczy, redystrybucyjny system. Szkoda, że kiedyś odbije nam sie to czkawką. Przykładem takich działań PiS jest choćby zaniechanie niemal całkowite w latach 2005-2007 prywatyzacji, czego skutkiem jest obecnie niepotrzebne podniesienie długu publicznego i kosztów jego obsługi.
Boże... Widzisz i nie grzmisz.
|
1. Mam nadzieję, że przyjdzie taki czas, że ludzie rozmawiając na temat obietnic wyborczych będą zachowywać odpowiedni dystans. Bo nudzi mi się powtarzanie za każdym razem "obiecanki cacanki" i wskazywanie, że od obietnicy do jej realizacji bardzo daleko, zwłaszcza w przypadku, gdy obietnice składa kandydat na prezydenta.
Ja mogę obiecać wszystkim wczasy na Barbados. Też będziesz uważał, że to rozdawnictwo, czy może uznasz, że to zwyczajna bajka dla naiwnych?
2. Nawet przyjmując, że część z tego typu obietnic może zostać zrealizowana, to moje pytanie brzmi - czy w tym przedmiocie mamy do czynienia z jakąkolwiek różnicą między kandydatami?
Bo przypomnę, że w kwestii ulgi prorodzinnej Platforma Obywatelska głosowała za znacznie większym rozdawnictwem niż PiS (bo to jednak jest forma rozdawnictwa).
3. Moim zdaniem dla wzrostu zamożności obywateli konieczne jest doprowadzenie do tego, by zwiększyła się ilość pieniędzy będących w posiadaniu najuboższych obywateli. Bo nie jest bogaty kraj, w którym niewielka grupka jest bogata, tylko kraj, w którym na bogacenie się mają szansę duże masy ludzi. Dlatego najlepsza byłaby obniżka PITu z 18% do 15%, a przy okazji obniżka podatku VAT.
Ale to w Polsce trudne do przeprowadzenia (choć jak pokazał PiS obniżając z 19% do 18% nie niemożliwe), i dlatego zawsze pozostaje opcja dokapitalizowania najuboższych przez wzrost płacy minimalnej i najniższych rent i emerytur.
Nie jestem entuzjastą tego typu rozwiązań, ale przypomnę, że najniższa płaca to poniżej 1000 zł miesięcznie, zaś najniższa emerytura netto to 600 zł. Doprawdy nie wiem, jak można egzystować za takie pieniądze.
---
http://pawlak.salon24.pl/199013,odpowiedz-kaczynskiego
Tutaj Kaczyński obiecał częściowe lub całkowite zniesienie podatku Belki. Idąc tropem tego, co do tej pory pisałeś, powinieneś być w siódmym niebie
