Australia, Anglia, Stany. Anglosaski sposób widzenia sportu. Jak wyszedłem na boisko to walczę. Z szacunku do sportu , do kibiców, do przeciwnika. Amerykanie wydarli grając do końca awans. Angole zagrali by wygrać. Australia nie grała o nic (musiała by prawie 10 bramami wygrać z Serbami przy porównaniu do Niemców, a z pięcioma by równać do Ghany).
I grających o życie Serbów wykopująi. Nic za to namacalnego nie mając w portfelu.
A nasi pytają wzorem Mariusza Lewandowskiego , co im ktoś z boku zapłaci , by się zechcieli przyłożyć w meczu dla nich o nic.
Tu jest między innymi nasza piłka. Oprócz mizernych umiejętności mentalność pożal się Boże "byznesmena".
W sumie to ich można podziwiać, że potrafią znaleźć frajerów co im taki taki ciężki pieniążek płacą.
PS.
A nie prosiłem, byście mi za szybko Fryców nie skreślali ?
