Sędzia napisał(a):

I tu powstaje problem, ponieważ NFZ nie płaci odpowiednio dużo pieniążków, by usługi medyczne polegające na ratowaniu życia były opłacalne, co w konsekwencji doprowadzi do likwidacji oddziałów ratujących życie (no bo skoro są prywatne, to właściciel nie będzie do nich dokładać). To o tym mówił Zbigniew Religa - że oddziały ratujące życie są niedochodowe.
|
Sluzba zdrowia w zadnym kraju summa sumarum nie bedzie dochodowa, bo taka nie moze byc. Mozna by teoretyzowac o tym jak zdrowie obywateli pozwala im pracowac i wypracowywac PKB i bogacic sie czego by nie mogli robic bedac chorymi ale prostego przelozenia jak przy produkcji i sprzedazy nie ma. Problem w tym ze SZ w Polsce to tak ogromny moloch obciazony spuscizna PRLu co czyni go katastrofalnie niewydajnym tworem, na ktorym graja jeszcze od zawsze politycy uniemozlwiajac powazne reformy. Jedyna powazna proba bylo wprowadzenie kas chorych za J. Buzka ale reformy nie dokonczono a nastepny minister z SLD (nie pamietam jak sie nazywal ale byl z niego mega-buc) wszystko odwrocil i scentralizlowal i tak skostniala SZ.
W SZ w obecnym ksztalcie i na obecnych zasadach mozna pompowac pieniadze bez konca a i tak bedzie malo.
Sędzia napisał(a):

Moim zdaniem zresztą problem służby zdrowia nie leży w tym, czyją są własnością szpitale (choć tutaj może być argument, że prywatny będzie lepiej zarządzany - ale i kontrargument, że gdy nie będzie przynosił zysku to zostanie zlikwidowany).
Zasadniczym problemem nie jest to, czy służba zdrowia jest państwowa, czy prywatna, lecz to, czy jest "darmowa" czy płatna.
W szczególności uważam, że odpłatne powinny być te usługi, których celem nie jest ratowanie życia ludzkiego znajdującego się w bezpośrednim zagrożeniu (np. wizyta u okulisty, u dentysty, u lekarza rodzinnego np. w sprawie przeziębienia). Należy oczywiście wyłączyć pewne grupy (emerytów, dzieci, kobiety w ciąży) i ustalić pewne niskie odpłatności.
|
Ja sie z tym zgadzam, tzw mikroplatosci spowodowalyby ze z przychodni zniknela by polowa ludzi przychodzacych tam od zawsze z przyzwyczajenia. Zona od kolegi jest lekarka i nie raz opowiadala jak na wizyte przychodzi jakas starsza pani i sie zali ze jej syn nie odwiedza ze jest jej zle itp. Za tydzien przychodzi znow i zali sie ze pies sasiadki szczeka glosno i ze syn wciaz jej nie odwiedzil. I to bynajmniej nie sa odosobnione przypadki. Twierdziala takze ze na kazdym kroku widac jak nieefektywnie jest caly system zarzadzony zaczynajac juz od najnizszych szczebli. Do tego dochodza prywatne interesy i interesiki wielu lekarz na styku publicznej SZ i prywatnych praktyk bedacych kolejna strefa naduzyc.
Ja od paru lat jestem z pracy objety opieka grupy Lux-Med i bardzo to sobie chwale. Place za mnie i za zone okolo 80zl miesiecznie (dodatkowo czesc doplaca firma, w suimie chyba okolo 150 zl/miesiac) . Umawiam sie na konkretna godzine i nie zdarzylo sie bym ja albo zona czekal wiecej niz 20 minut. W razie potrzeby mam bezplatne wizyty domowe ( to praktykuja szczegolnie znajomi z dziecmi jak im sie pochoruja, zamawiaja lekarza do domu). Badania zlecane w ramach wykupionego pakietu, wszystko szybko i sprawnie. Kazdy z nas ma pewnie swoje doswiadczenia z kontaktu publiczna SZ, mnie zyla pekla jak poszedlem z podejrzeniem kamicy nerkowej keidys do lekarza, ten skierowal mnie na badania a proponowany termin na USG jamy brzusznej bylo mniej wiecej taki: "Czy odpowiada Panu za 2 miesiace we wtorek o 10:30?" No zesz k....
Sędzia napisał(a):

|
Wszyscy widzą, że nie stać nas na bezpłatną służbę zdrowia, tylko nie wiedzieć czemu problemem nie jest to, że pozwala się umierać ludziom nie refundując drogich kuracji, natomiast zapewnia się bezpłatną usługę tam, gdzie życie nie jest zagrożone i w rzeczywistości każdy mógłby przynajmniej część tych kosztów bezpośrednio ponosić.
|
Ja mysle ze nie ma idealnego rozwiazania sprawy SZ. Zawsze cos bedzie komus niepasowac, gdzies bedzie niesprawiedliwe ale wiem na pewno ze to co mamy musi byc rozgonione na cztery strony swiata. Chyba nieprzypadkowo inne postkomunistyczne spadki jak koleje i poczta ciagle brioniace sie przed wolnym rynkiem za pomoca politykow sa nieustannie liderami niekompetencji, niewydolnosci i marnotrastwa.
Pelna prywatyzacja, czy chocby taka na wzor amerykanski u nas nie przejdzie, zreszta nawet nie wiem czy to byloby dobre rozwiazanie, ale pierwszym krokiem w dobrym kierunku byloby wprowadzenie malych platnosci, chocby symbolicznych a dalej komercjalizowanie czesci uslug medycznych a jeszcze dalej przejecie przez prywatne podmioty medyczne tzw pierwszego kontaktu w ramach wykupionego (lub darmowego podstawowego) zakresu uslug. Kliniki specjalistyczne chyba powinny byc utrzymane pod parasolem panstwa, choc nie zamykalbym drogi specjalistycznym klinikom prywatnym i zostawialbym mozliwosc pacjentowi wyboru gdzie sie dalej chce leczyc. Czy np "bezplatnie" (tj w ramach placonego obowiazkowego ubezpieczenia) czy w prywatnej (doplacajac byc moze troche z wlasnej kieszeni ale nie pokrywajac calosci kosztow).
Jednego jestem pewien: SZ mozna zrobic lepsza i to bez podnoszenia podatkow.