Żmijka napisał(a):

|
A w imię czego masz pracować, jak jakiś chińczyk jest tańszy i nie jest gorszy w fachu? Po co przepłacać ...
|
To akurat argument bez sensu.
Jeśli jestem informatykiem i chcę pracować w firmie A (polskiej) , to prezes firmy A nie ma obowiązku preferować mnie za to tylko, że jestem Polakiem. Wręcz przeciwnie - rozsądne byłoby, gdyby zatrudnił w moje miejsce tańszego Chińczyka o podobnych kwalifikacjach... Mnie pozostaje albo obniżyć swe wymagania, albo doszkolić, albo szukać pracy gdzie indziej.
Też bym wolał byśmy mieli komplet Polaków, ba - wychowanków. Sęk w tym, że "dobry" ligowiec-rodak zażyczy sobie min. 200 tys euro rocznie. Jak się nie zgodzimy - pójdzie gdzie indziej (Polonia W.) Bo rozumuje podobnie jak ty - "jestem Polakiem to mi się należy". A jeśli strzeli jeszcze Odrze czy innej Lechii gola to jeszcze popada w samozachwyt nad swoją zajebistością, wali dziarę na przedramieniu (obowiązkowo w jakimś gotyku), laduje żelik na włos, kupuje Subaru i jest gwiazda. I potem zdziwienie, że w lipcu, gdy każdy niemal piłkarz z przyzwoitej ligi opala się na Malediwach, on kończy swe wojaże w europejskich pucharach... Bo "zaskakuje" go zbieranina 11 nołnejmów, którym po prostu chce się biegać.
Zrozumiała to już Legia i ściaga np. z Bałkanów, Am. Płd- polskie kluby stać juz na konkurowanie finansowe z prawie całą Europą Środkowo - Wschodnią (poza Rosją i Ukrainą). Nie jestem wróżką, może chybią z transferami. Jeśli jednak za podobne pieniądze mają w ataku alternatywę:
a) młody Brazylijczyk, zmiennik Adriano
b) Sobiech - młody Polak, sukcesy - koszulka Fabregasa i z 10 goli w lidze, której mistrz dostaje oklep od Estonczyków
to czasem warto wybrać tego nie-Polaka...
Oczywiście od wszystkiego są wyjatki, więc to taka dyskusja akademicka. Odezwałem się tylko po to by skomentować twą wypowiedź.