murray napisał(a):

Nie sugerowałbym się, że za PiS-u był mniejszy deficyt to znaczy, że mieli lepszy rząd. Trafili na lepszą koniunkturę. Co więcej, uważam, że gdyby partia Kaczyńskiego dalej rządziła, deficyt byłby większy. Czemu tak sądzę? Pamiętam kongres PiS w NCK, gdzie ŚP. Aleksandra Natalii-Świat miała wystąpienie nt. gospodarki i budżetu. Krytykowała rząd za cięcia budżetowe i mówiła co należy robić. Inwestować! Czyli zaciągać kredyty na infrastrukturę. Jaki jest efekt takiej polityki widzimy w Grecji, Hiszpanii i UK. Premier Cameron powiedział, że z racji polityki budżetowej rządu Browna (ratowanie banków, przemysłu i firm) i zaciągania kredytów teraz z 1 funta zabranemu podatnikowi 10p idzie na same odsetki!
Dlatego uważam, że powinno się wpisać do konstytucji zasadę, że nie można uchwalać budżetu z deficytem, chyba, że zachodzą szczególne warunki. Rokroczne zadłużanie się jest krótkowzroczne i prowadzi do zniszczenia państwa. Jeżeli chcemy się rozwijać i żeby omijały nas turbulencje ekonomiczne, potrzebna jest wstrzemięźliwość w socjalu, minimalny aparat administracyjny i niskie podatki.
|
Brak deficytu jest w naszych warunkach nierealny.
Deficyt jaki generuje system emerytalny, służba zdrowia i pare innych sektorów jest nie do zrównoważenia... Wydaje mi się ponadto, że zanadto schłodziłoby to gospodarkę i mogłoby być pierwszym krokiem w stronę recesji.
Powinniśmy na pewno obniżyć deficyt i dług publiczny, dlatego też rząd powinien zrobić wszystko aby jak najszybciej spełniać kryteria konwergencji.
Nie chodzi nawet o wchodzenie do strefy euro, ale o samo spełnianie kryteriów. Na zasadzie podobnej jak Szwedzi, którzy owe kryteria spełniają, ale czekają z wejściem do strefy euro na odpowiedni moment, o ile taki nastąpi.
Fakt też faktem, że gdyby rządził PiS w czasie kryzysu nasz deficyt byłby dziś w greckich rozmiarach i wcale nie byłoby tak wesoło. Być może rząd miał dużo szczęścia w tych kryzysowych działaniach, ale nie można mu odmówić, że zadziałał szalenie trafnie i skutecznie.