|
żaden trener, nawet z najwyższej półki sam nic z naszymi grajkami nie zrobi. Musi mieć lojalne poparcie PZPN i współpracę na każdym szczeblu. Tego nie dostanie w życiu. Cała wierchuszka związku jest doskonale okopana na swoich pozycjach i jedyne , na czym im zależy to żeby im się żadna krzywda nie stała i nic nie zakłóciło ich dolce farniente.
Jak tylko poczują, że wymagania kołcza zagrożą ich błogiemu spokojowi i stałemu dopływami sianka z najróżniejszych nieformalnych układów (choćby z menedżerami, sędziami, czy sponsorami) to zrobią wszystko by takiego wymagającego wykopać w kosmos . Jak Leo.
A co zrobi taki choćby Hitzfeld przed podpisaniem kontraktu z PZPN? Pojedzie do Holandii, zaprosi dziadka na dobry obiadek w jakiejś luksusowej knajpie, gdzie sobie uczciwie pogadają, jak obwarować kontrakt . Bo gdy złotousty wąsaty czy kominkowy Antoni zaczną kopać dołki ważne dla Otto będzie już tylko, by dostać odprawę jak najwyższy w niebiesiech przykazał.
Do ME 2012 po mojemu nic się nie zmieni, Franz będzie odstawiał jaja z powoływaniem dziwnych nazwisk , wyniki będą na poziomie tego z Murcji a na samych mistrzostwach będzie tylko śmiech. Dla nas gorzki.
Przez te dwa lata nie ma siły , by beton z góry i powiązane z tym układy cokolwiek ruszyło.
Nie dali sobie krzywdy zrobić mimo trzystu wsadzonych do Wrocka, to tym bardziej będą nie do ruszenia pod parasolem ochronnym ME.
Co będzie później - nikt nie wie, ja tam czarno na dobre 20-30 lat widzę. Kierunek węgierski nas czeka. Czyli dno mimo wielkich osiągnięć w historii. To nasi działacze, ci co są i co przyjdą na pewno potrafią.
|