Piąty mecz był idealnym przykładem na to, jak ważne jest mieć równy zespół, a nie jednego geniusza, a potem długo, długo nic. Bynum grał ponad 30 minut, a właściwie był niewidoczny (poza paroma akcjami w pierwszej kwarcie)- widać kolano dokucza mu bardziej, niż przewidywano. Odom zagrał jak na siebie całkiem nieźle- 8 zbiórek, 8 punktów i 2 asysty, to w tej serii całkiem niezły wynik, a grał ponoć z gorączką.
Za niecałe cztery godziny mecz numer 6, Lakers wracają do Los Angeles. Grają u siebie, co na pewno doda im skrzydeł, ale trzeba pamiętać, że Boston to jedyny zespół w lidze, który lepszy bilans miał na wyjeździe, niż w TD Garden. W poprzednich seriach z Cavs i Magic co mecz grali tylko lepiej, a że w niedzielę cała pierwsza piątka zagrała bardzo dobrze, to dzisiaj w nocy wynik może być tylko jeden
