kacpergawlo napisał(a):

|
Tylko drobne pytanie: myślisz, że PiS dałby się przekonać do takich pomysłów Korwina? Śmiem wątpić. Samo założenie bardzo dobre, ale nie z człowiekiem jakim jest Korwin. Toć to już po paru dniach by się zaczeły teksty nt. Jarka czy innego kolegi z partii. Tu wychodzi kolejna wada JKM, on jest marzycielem nie realista i nie widzisz, że w obecny sposób to ugra max 2-3 %.
|
Pierwsza sprawa - mógłby też przekonywać w PO.
Po drugie, to, że JKM ma swoje wady, w związku z czym miałby problem zastosować się do mojego scenariusza, nie świadczy o tym, że mój pomysł jest zły, tylko potwierdza to, że Korwin na polityka się nie nadaje.
Cytat:
|
Mit jak mit. Chodzi mi o porozumienie z PO, które jest wykluczone i znowu władza będzie rozmyta. PiS będzie gadał, że PO nic nie robi, a PO, że nic nie robi, bo PiS i tak zawetuje. A tak będą mieli rok na realną władze, w której nikt im nie przeszkodzi i jak nawalą to wtedy PiS wygra wybory do sejmu i pokażą co potrafią, dla mnie logiczne. W innym wypadku (zwycięstwo Kaczyńskiego teraz) znowu masy mogą zagłosować na PO w myśl propagadny, że to PiS blokowało rządy.
|
Porozumienie z PO nie było wykluczone, tylko ktoś w PO obliczył, że bardziej opłaca im się wepchnąć PiS w koalicję z LPR i SO albo w rząd mniejszościowy. Któryś z polityków PO już dawno to przyznał. Zresztą z perspektywy czasu nie można ukryć, że przyniosło to PO korzyści polityczne.
emj10 napisał(a):

|
Jak widać tutaj mamy zupełnie inny pogląd na sens trwania obu pseudopartii na naszej arenie politycznej. Dla mnie różnica między nimi sprowadza się do stworzenia miedialnego wizerunku, który jakoby dzielił ich na liberałów i konserwatystów, zwolenników prywatyzacji i jej przeciwników, a także światopoglądowo na politykę bogacenia się za wszelką cenę kosztem innych w kontrze do polityki równych szans. Na dołach sytuacja jest jednak zupełnie odmienna, gdyż są to ludzie którzy mają wspólne korzenie (ZChN, SKL, KLD, UW, AWS), toteż programowo mają ze sobą bardzo wiele wspólnego. Samorządowcy obu tych bloków są częściowo ubezwłasnowolnieni, gdyż dostają wiele przykazów z góry, a listy wyborcze ustalane są na szczeblu centralnym z pominięciem ich opinii. Tak więc w ciągu dnia stuczny spór pod publiczkę, a następnego dnia wspólne grzanie wódy tj. to było po ostatnich wyborach samorządowych, gdzie końca nie miała libacja i zataczanie się polityków obu tak zwaśnionych ze sobą partii.
|
Nie ukrywam, że cieszy mnie sytuacja, w której dwie "prawicowe" partie zbierają 80% głosów. Mam nadzieję, że to doprowadzi do trwałego zmarginalizowania wszelkiej lewicy i jest to w mojej ocenie jakaś polisa przed scenariuszem hiszpańskim.