Wyświetl pojedynczy post
Buziek_LG
Senior Member
 
Od: 09.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#807
Stary 15.06.2010, 05:07
Jakiś miesiąc temu miałem okazję rozmawiać z moim znajomym, który jest członkiem zarządu Pomorskiego ZPN-u(przez grzeczność nie podam jego nazwiska) on mówił podobne bzdury, tylko że on posunął się dalej w budowaniu wielkich klubów w wielkich aglomeracjach. On uważa że w Polsce powinna powstać liga zamknięta z 12 nowo-powstałymi drużynami w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie, Aglomeracji Śląskiej, Trójmieście, Łodzi, Lublinie, Wrocławiu, Olsztynie, Białymstoku i Bydgoszczy(12 największych ośrodków ludnościowych rozłożonych równomiernie po całym kraju). Czy wzmocniłoby to polską piłkę? Pewnie tak bo nowe kluby nie miałby obciążeń finansowych, warunkiem włączenia do ligi byłby odpowiedni stan infrastrukturalny(stadion minimum 25 tyś osób i 6 boisk szkoleniowych), a także na klubach spoczywałby obowiązek grania przynajmniej 3 zawodnikami poniżej 18 roku życia i możliwość zatrudniania tylko 7 obcokrajowców przy czym na boisku mogłoby być zaledwie 3 jednocześnie. Pytanie tylko czy blokowanie możliwości rozwoju mniejszych klubów to na pewno droga do uzdrowienia polskiej piłki. Dodatkowo polecam Ci sprawdzić liczbę ludności Auxerre(AJ Auxerre), Sinsheim(Hoffenheim) czy Alkmaar(AZ Alkmaar)

A teraz odpowiem na Twoje argumenty. Sam piszesz że kiedyś nikt nie robił Wiśle problemów w sprzedawaniu zawodników. Tylko zapominasz że Wisłę było na to jako jedyną stać. Wisła w na początku tego tysiąclecia miała budżet na poziomie 8 krotnej wartości średniego budżetu klubu pierwszej ligi(dane za Przeglądem Sportowym). Dziś najsilniejszy finansowo klub Ekstraklasy tj. Legia ma budżet na poziomie 4 krotnej wartości najniższego budżetu(65 mln Legia, 12 mln Polonia Bytom) i zaledwie dwa razy większy niż średni budżet(23.45 mln zł) . Dodatkowo dziś, czego nie było gdy Cupiał budował potęgę krajową Wisły, kluby o najwyższych budżetach są obciążone wysokimi zarobkami poszczególnych zawodników(Grzelak, Iwański, Choto, Mucha i Kumbev zarabiali tyle co wszyscy piłkarze Ruchu Chorzów czy zarobki równały się umiejętnościom piłkarskim niech Ci odpowie tabela). Więc nic dziwnego że Legii, Lecha/Amiki czy Wisły nie stać na to by kupować kogo tylko im się podoba.
Piszesz że w Twoim mniemaniu "słabsze" kluby powinny szkolić zawodników i sprzedawać ich gdy tylko wybiją się ponad przeciętność z tego klubu. Tylko odpowiedz mi jaki jest w tym sens. Mam klub, umiem pracować z i szkolić młodzież, podejmuję ryzyko to dlaczego mam na tym zarabiać mniej niż mogę? Wspominasz o Gliku że jeśli teraz zostanie w Piaście to będzie to dla niego rok w plecy, nie wiem czy wiesz ale w lecie menadżer Glika rozmawiał zarówno z Wisłą jak i Lechem/Amicą i oba te kluby owszem wyraziły zainteresowanie tylko tyle że do Młodej Ekstraklasy więc odpowiedz sobie na pytanie ile w plecy miałby gdyby przeszedł do jednego z tych klubów.
Kończąc bo dziś się rozpisałem, wszystko rozbija się o pieniądze. Możesz być pewny że gdyby nie było zainteresowania Sobiechem czy Sadlokiem to Ruch zszedłby z ceny, zaś skoro takie zainteresowanie wykazuje kilka klubów(Legia, Lech/Amica, Polonia/Groclin, Widzew) to nie widzę powodu dla które w imie "dobra polskiej piłki".
Odpowiedz cytując