orzeu napisał(a):

|
Snow Korwin-Mikke w USA nazywalby sie Ron Paul, tak jak mowil Sedzia. I bylby czlonkiem trzeciej partii, od czasu do czasu w jakichs prawyborach zlapalby dwucyfrowy wynik ale na tym by sie sknczylo. Wbrew temu ze ludzie mowia ze chca byc niezalezni w glebi duszy chca szeroko rozumianej opieki ze strony systemu.
|
Mylisz się. Ron Paul, kandydował na urząd prezydenta w 2008 roku z ramienia Partii Republikańskiej. I to
z jej ramienia od 1996 roku zasiada w amerykańskiej Izbie Reprezentantów. (Na obrazku, który wkleiłem wcześniej masz zdjęcie z dyskusji w bibliotece Reagana gdzie Ron Paul stoi obok McCaina).
Jego przeszłość w partii libertariańskiej to lata 80. To jako kandydat partii Republikańskiej zajmował miejsca w przedziale 2-5 w prawyborach w różnych z miast.
W Polsce człowiek o charyzmie Rona Paula byłby murowanym faworytem na urząd prezydenta.
Ogólnie to co mówisz to raczej argument na moją korzyść - że spokojnie i Korwin poglądowo by się załapał do Republikanów
Co do reszty to się zgadzam. Ludzi motywują w życiu najbardziej dwie rzeczy: dążenie do przyjemności i unikanie nieprzyjemności. To drugie - może i nawet bardziej. No i jak im się wydaje gwarantuje im to państwo opiekuńcze. Ale to też nie jest żądna nowość. Ś.P. Kisielewski pisał już "Wziąć za pysk – i wprowadzić liberalizm!" jakby zdając sobie sprawę z tego co piszesz.
Z drugiej strony trzeba edukować ludzi o skali opodatkowania, o tym, że pieniądze nie biorą się z powietrza i że taka "darmowa służba zdrowia" nie jest tak naprawdę darmowa.