Wyświetl pojedynczy post
Sędzia
Senior Member
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7859
Stary 14.06.2010, 21:30
emj10 napisał(a):Wyświetl post
Przeczytałem właśnie kilkadziesiąt ostatnich stron tego tematu i przyznam że jest to ciekawa lektura, może nawet lepsza od większości tygodników politycznych, ale żeby nie było tak słodko to stwierdzam że część postów jest mocno oderwana od rzeczywistości, która nas otacza.

...

Podsumuję to jednym zdaniem:
Nie wybieramy prezydenta tylko wybieramy realną ścieżkę rozwoju naszej sceny politycznej!
Myślę, że to jednak zbytnie uproszczenie wszystkiego, co może się wydarzyć w polityce w najbliższych latach.

Wygrana Komorowskiego to wcale nie koniecznie budowanie potęgi PO na lata. W ciągu roku do następnych wyborów znacznie mogą się obniżyć notowania PO z uwagi na skutki powodzi - wiele osób będzie po prostu obwiniać PO za pogorszenie swojego bytu. Poza tym biorąc pod uwagę doświadczenie kampanii może okazać się szybko, że Komorowski zwyczajnie jest pośmiewiskiem. Kolejny argument - przez ponad rok PO będzie miała pełnię władzy. Jeśli nic nie będzie robić, to będzie tracić - wszyscy będą mówili, że to nieroby a PO nie będzie mogła się tłumaczyć że Kaczyński im przeszkadza, bo wetuje. Z drugiej strony, jeśli zaczną realne reformy, które będą albo boleśnie odczuwane (np. emerytury), albo będą budzić lęk (służba zdrowia) - to w naturalny sposób przełoży się na ich notowania.
Do tego wszystkiego dochodzi konflikt Tuska ze Schetyną, dzisiaj nawet o tym był artykuł.


Drugi scenariusz - wygrana Kaczyńskiego - też nie musi mieć takich konsekwencji, jak piszesz. Pierwszą - oczywistą - mogą być problemy wewnątrz partii po utracie lidera. Nie ma takiego kandydata, który mógłby zastąpić Kaczyńskiego, był do przyjęcia dla wszystkich (od Kluzik po Macierewicza) i jednocześnie był na tyle charyzmatyczny, by pod jego "rządami" PiS grał o maksymalną stawkę. Uprzedzając - Ziobro nie jest taką osobą.

Rzecz oczywista, że PiS będzie - jeśli w ogóle - bardzo ostrożnie flirtował z SLD. Moim zdaniem jedyna możliwość to albo rząd techniczny z poparciem obu partii i PSL (być może nawet z Pawlakiem jako premierem) ale bez zawierania koalicji; ewentualnie rząd PiS + PSL jedynie z sejmowym poparciem SLD (w zamian np. za marszałka sejmu), ale również bez koalicji. Oczywiście jest opcja przy wygranej PiSu, że PiS i PSL wystarczy większość.

I trzeci scenariusz również może budzić wątpliwości - w końcu ten konflikt między PiS a PO nie doprowadzał do tej pory do systemu wielopartyjnego, wręcz tendencja była odwrotna. Być może się to zmieni, ale to tylko gdybanie.

Scenariuszy jest więc wiele, i same wybory niczego nie przesądzają.
Miała być demokracja, a tu każdy ma własne zdanie - Lech Wałęsa