Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7857
Stary 14.06.2010, 20:59
Przeczytałem właśnie kilkadziesiąt ostatnich stron tego tematu i przyznam że jest to ciekawa lektura, może nawet lepsza od większości tygodników politycznych, ale żeby nie było tak słodko to stwierdzam że część postów jest mocno oderwana od rzeczywistości, która nas otacza.

Pisanie o jakiejkolwiek programowej, bądź merytorycznej warstwie tego prezydenckiego plebiscytu to czysta fikcja, gdyż wierni zwolennicy obu głównych obozów doskonale wiedzą, że walka toczy się zupełnie o co innego. Do 10 kwietnia Donald Tusk był przekonany, że wszystko idzie po jego myśli, czyli solidny partyjny kandydat na prezydenta, który w cuglach wygrywa z Lechem Kaczyńskim zapewniając partii pełnię władzy, a przy tym dużą szansę na zwiększenie stanu posiadania w najbliższych wyborach samorządowych oraz osiągnięcie większości w wyborach parlamentarnych w 2011. Ku rozpaczy sztabowców PO wspomnianego dnia 10 kwietnia nastąpiło polityczne katharsis, które zmiotło z powierzchni ziemi skrzętnie budowaną konstukcję mającą pozwolić na utrzymanie władzy przez kolejne lata, a może nawet całą kolejną dekadę. Na początku tego roku zamieściłem komentarz, na którymś z forów sympatyzujących z PiS-em, gdzie szansę na reelekcję Lecha Kaczyńskiego oceniałem bardzo nisko, zakładając że wyłącznie jakaś "katastrofa" może doprowadzić do odwrócenia tej tendencji. Nie myślałem wtedy że to słowo się zmaterializuje w sposób najmniej oczekiwany dla mnie, jak i dla wielu Polaków. Wracając do meritum sprawy to jak zwykle ta walka tyczy się przejęcia pełni władzy w kraju, w którym w ciągu 12 miesięcy trzykrotnie dojdzie do wyborów, a władza przypadnie na lata 2010-2015.

Są 3 scenariusze, które moim zdaniem wchodzą w rachubę:
a) o włos wygrywa Komorowski, samorząd zostaje w rękach PO wspartej przez SLD i PSL w głównych miastach, a wybory parlamentarne wygrywa PO zyskując większość bądź zawiązując koalicję z SLD, z kolei PSL zostaje niestety zjedzony przez PiS, którego zapędy agrarne wypchną partię o najdłuższej tradycji poza ławy poselskie

SKUTEK: umocnienie PO i dorpowadzenie do systemu dwuipółpartyjnego ze zmarginalizowaną lewicą i brakiem partii agrarnych, populistycznych i skrajnie prawicowych w parlamencie

b) wygra Kaczyński ze sporą przewagą budując przy tym silne zaplecze pararządowe w pałacu prezydenckim, które od początku rządów przygotuje spójną strategię na kolejne 12 miesięcy i przy współpracy z SLD (telewizja i szpitale) doprowadzi PiS do wygranej w wyborach samorządowych 2010 oraz parlamentarnych 2011, gdzie PiS prawdopodobnie będzie rządził w koalicji programowej z SLD

SKUTEK: umocnienie PiS przez stworzenie koalicji z SLD, która oznacza w sumie system wielopartyjny z partią dominującą (PiS) oraz mniejszymi PO oraz SLD, które będę próbowały odzyskiwać elektorat, bądź tworzyć nowe partie mogące pozyskać wsparcie liberalnych mediów i dawnych gwiazd polityki tj. Kwaśniewski, Wałęsa, Olechowski, Tusk etc.

c) władza zostanie podzielona, jak miało to miejsce obecnie, czyli prezydent - PiS/PO, rząd - PO/PiS, a w samorządzie zyskają mniejsze partie włącznie z SLD, PSL i Samoobroną

SKUTEK: pójdziemy w kierunku systemu wielopartyjnego z dwiema głównymi partiami i wieloma mniejszymi tworami, czyli tak naprawdę nic się nie zmieni

Podsumuję to jednym zdaniem:
Nie wybieramy prezydenta tylko wybieramy realną ścieżkę rozwoju naszej sceny politycznej!
Ostatnio edytowane przez emj10 : 14.06.2010 o godz. 21:02.