W moim odczuciu wszyscy kandydaci wypadli blado. Bardzo niewiele było konkretnych odpowiedzi, w większości obietnice wszystkiego wszystkim.
W bezpośrednim starciu Kaczyński vs Komorowski, ten drugi zyskał na wstępie, że w ogóle przyszedł na debatę. Stracił jednak z naddatkiem przez swoją agresję. Gdyby Kaczyński dał mu się sprowokować sytuacja byłaby podobna jak w przypadku debaty Kaczyński-Tusk. Jednak tym razem Kaczyński trzymał nerwy na wodzy (dzięki Bogu nie było wyjących "Kamyków") i dlatego wydaje mi się osobiście, że wypadł lepiej od marszałka.
P.S. i jeszcze a'propo rzekomej braku wpadki złotoustego... Czy mi się wydaje czy też sądy są 24 a nie 48-godzinne
