|
Właśnie obejrzałem większą część debaty.
Pierwsza kwestia - wszyscy są fatalni pod względem zdolności retorycznych.
Ale już ad rem - faktycznie, nie było zbyt wiele sporów, bo dzisiaj chyba każdy z polityków czuje, że przez większą część wyborców nie będzie to dobrze odebrane.
Ciekawe jest duża zbieżność (już na poziomie nieco bardziej szczegółowym) Pawlaka i Kaczyńskiego.
Napieralski też nie głupi, wie gdzie ma przeciwnika, a gdzie konkurenta, stąd atakował głownie Komorowskiego. Trochę ten końcowy apel jednak zepsuł, bo zbyt wiele razy prosił wyborców o rozważenie głosowania na niego. Zbyt błagalnie to wyszło.
Kaczyński najlepszą wypowiedź zanotował w końcowym podsumowaniu, zaś Komorowski końcówkę zepsuł całkowicie, wdając się w dyskusję z Napieralskim.
O ile przez cały czas debaty miałem wrażenie, że nikomu nic od niej nie przybędzie i nikt nie straci, to końcówka zdecydowanie na korzyść Kaczyńskiego.
Miała być demokracja, a tu każdy ma własne zdanie - Lech Wałęsa
|