Szanowni dyskutanci. Jeśli uważacie, że policja, ochrona a zwłaszcza sztab wyborczy kandydata PO nie robi zdjęć z takich powodziowych wizyt władzy absolutnej naszego kraju, tj. premiera, marszałka i p/o prezydenta RP, należących do jednej i tej samej partii politycznej, to jesteście bardzo naiwni. Przecież ekipa PO pojechała tam pozować właśnie do zdjęć. No i jeśli prawdą jest desperacja powodzian na arogancję PO, to zdjęć z tej szarży rozpaczy jednego z powodzian na Tuska nigdy nikt nie ujrzy.
Jeżeli chcecie mieć takie dowody na konkurencję polityczną, jak zdjęcia na pierwszych stronach gazet, to musicie współpracować ze służbami specjalnymi, policjantami oraz dziennikarzami, jakby w jednym układzie ludzi wzajemnie się wspierajacych. Zobaczcie ten oto przypadek :
http://www.dziennik.pl/auto/article6...ynskiego_.html
Można wytłumaczyć policjantów, że robili swoją robotę, ale jak wytłumaczyć zdjecia z tego zatrzymania samochodu Kaczyńskiego ? Czy ktoś w ogóle się nad tym zastanawia, jakim cudem zrobiono te zdjęcia ? Policjant, jeśli był maniakiem fotografii, to chyba już nie powinien pracować w Polcji ? Dziennikarz akurat schował się w krzakach za radiwozem stojacym w szczerym polu ? A może zdjęcia wykonał, jakiś super aparat satelitarny ? No bo jeśli dziennikarze gnali z tą samą prędkością co auto Kaczyńskiego, to i oni chyba też powinni być zatrzymani, ale wtedy policjanci nie powinni pozwolić na robienie zdjęć sobie a zwłaszcza Kaczyńskiemu, nieprawdaż ?
Ps. jeszcze raz proszę zaprzestać mataczyć lub błaznować w sprawie dziadka Tuska z Wermachtu. Informacja o tego typu fakcie a nie pomówieniu o kandydacie na najwyższy urząd państwowy, to obowiązek demokratycznego państwa a nie tylko konkurencji politycznej, nie mówiąc tu o profesjonalnych dziennikarzach. I nie ma to nic wspólnego z agresją czy retoryką wojny politycznej lub profanacją polityczną w wykonaniu przykładowych Palikotów z PO.
Podobno w przeciwieństwie do studentów i maturzystów, najbardziej wierną grupą wyborców PO są nadal więźniowie z zakładów karnych, którzy podobnie jak w poprzednich wyborach zamierzają poprzeć masowo kandydata z PO i nawet krąży wśród nich dowcip polityczny, mówiący o zabawie w złodziei i policjantów, gdzie reprezentanci PO tj. Grześ, Miro i Zbycho wygrywają grę o penisa Palikota z brygadą Kamińskego z PiS-u.
