bbbnba napisał(a):

Zrodlo lokalne - Glos Wielkopolski, niestety nie tak obiektywne jak weszlo.
http://wielkopolska.naszemiasto.pl/a...?kategoria=688
W rzeczywistości to Borussii bardziej zależy na ściągnięciu reprezentanta Polski, niż Lechowi na jego sprzedaży. Jak bowiem podkreśla Jacek Rutkowski, właściciel Kolejorza, kondycja finansowa poznańskiego klubu jest bardzo dobra, a na dodatek z faktu, że "Lewy" pozostanie w Lechu, by walczyć o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ucieszyłby się cały Poznań.
|
Otóż jest pewien problem, którego w Poznaniu nie rozumiecie. Niby nic dziwnego, bo nie wy pierwsi ale moglibyście się uczyć na cudzych (naszych) błędach.
Otóż Lewandowski, Peszko i Stilić przyszli do Amiki nie z miłości do waszych barw, historii, tradycji, atrakcyjności miasta, kibiców. Przyszli dla pieniędzy. I to nie tylko obecnych zarobków w Poznaniu, które nie są astronomiczne - ale dla perspektyw przyszłych dochodów, osiągniętych po wypromowaniu się u nas i transferze do zachodnich klubów. Im szybciej zrozumie to Rutkowski, tym lepiej dla niego i dla was.
Jeśli zablokuje kolejny - po Rengifo - transfer zawodnika z Amiki, to popsuje się atmosfera w zespole, Lewandowski będzie rozczarowany i rozbity psychicznie a kolejni piłkarze mogą mieć obiekcje, by do was przyjść. To jest prosta umowa: piłkarze przychodzą do was, w nadziei że wybiją się do lepszej ligi. Do pewnego więc momentu interes piłkarzy i klubu jest zbieżny, bo piłkarz chce grać jak najlepiej. Gdy interesy zaczynają być różne, lepiej piłkarza sprzedać, zarobić i pozyskać w jego miejsce kilku nowych, ambitnych którzy tamtego zastąpią.
Zamiast przeciągać negocjacje z Borussią i Lewandowskim, można było już dawno za pieniądze z tego transferu pozyskać: Radionowa, Sobiecha, Sadloka i np. takiego Janoszkę. Kadra zamiast być osłabiona, została by wzmocniona a Zieliński miałby dość czasu, by wkomponować nowych zawodników do drużyny.
Oczywiście, jeszcze niewykluczone że Amika pójdzie tą drogą. Nie ma sensu zatrzymywać na siłę zawodników z naszej ligi - można zarabiać na transferach i ściągać nowych, głodnych sukcesu dzięki rozbudowanemu skautingowi. Taki Olympique Lyon od 10 lat sprzedaje co roku najlepszych piłkarzy, co nie przeszkadza mu błyszczeć w Lidze Mistrzów i dominować w kraju (nawet w poprzednim sezonie, gdy po raz pierwszy od lat stracili tytuł skończyło się na "marnym" wicemistrzostwie).