|
Zdecydowanym faworytem jest NOWA ZELANDIA. Szyki może pokrzyżować im jedynie RPA. Z Europy to może Francuzi coś zwojują. Tyle, że to wszystko za rok i trochę inną piłką (taką bardziej jajowatą)...
Ale teraz na serio:
Bardzo jestem ciekaw postawy Hiszpanów na Mundialu.
Są w wyśmienitej formie. Historia jednak uczy, że żeby odnieść sukces należy tę formę zbudować dopiero podczas turnieju. Widzę tu pewną analogię do Argentyny, która 4 lata temu po zwycięstwie nad Serbią w grupie została uznana za faworyta nr 1. Niedługo później Albicelestes leceili już jednak do Buenos.
Wygra pewnie znów ktoś z wielkich, którzy mają już puchar świata w swej kolekcji. Jako, że Urugwaj od dawna się nie liczy, w Anglików jakoś nie wierzę, choć nie życzę im źle (ciągle coś im przeszkadza w osiągnięcu sukcesu), Francuzi są już mistrzami świata w (nomen omen ) piłkę ręczną. Pozostaje ktoś z czwórki: Brazylia, Argentyna, Niemcy, Włochy, Czyli znów to samo, nuuuuda... Z owej czwórki najbardziej lubię Argentynę
|