Mnie irytuje wiara Polaków w sondaże. Tak jak Kryszak mówił:
-na kim je robią?
Przecież to tylko 1000 osób, reprezentatywna grupa, a MILIONY pójdą podczas wyborów głosować na Jara albo Komora tylko dlatego bo oni mają szansę wygrać. Nalepiej piękno demokracji oddają wybory w USA, gdzie do końca nie wiadomo kto wygra, często o wygranej decyduje kilkanaście tysięcy wyborców, a co to jest w porównaniu z ich populacją?
Odwagi, kandydatów jest 10, nie tylko Jaro i Bronek.
E: Sam zagłosowałbym na Mikke gdybym urodził się rok wcześniej

Na szczęście za rok w wyborach do rządu mogę już brać udział
