Mareq napisał(a):

Ciekawi mnie natomiast dlaczego w tym stenogramie(w tych już decydujących momentach , czyli na kilkanaście s przed zderzeniem z Ziemią) trzy razy jest wymieniona liczba 100 m
|
A bo jeśli wierzyć stenogramom to właśnie przez bodajże 7 sekund, leciał on na takiej wysokości i potem znów zaczął się zniżać
-
Pilot miał pełną świadomość, że znajduje na wysokości, poniżej której nie powinien schodzić. Nawet gdyby załoga miała złe informacje dotyczące pogody, jeżeli na 120 metrach nie zobaczyła ziemi, powinna poderwać samolot i przerwać lądowanie – tłumaczy Hypki. Jak dodaje to była kluczowa przyczyna katastrofy. - Cała reszta nie ma większego znaczenia, bo na pokładzie wszystko zależało wyłącznie od dowódcy załogi – mówi ekspert ds. lotnictwa.
Tak całą sytuację ocenia Hypki, którego o brak wiedzy, obiektywizmu a szczególnie sprzyjanie rządowi - posądzić nie można i w zasadzie to potwierdzają wszyscy którzy siedzą w temacie - nie ma osoby która z imienia i nazwiska podpisała by się pod tym że jeżeli na ponad 100 metrach nie widać ziemi, to można zrobić cokolwiek innego niż przerwać procedurę lądowania.Po prostu nie ma takiej opcji.
Co lepsze limit lądowania na tym lotnisku wynosił minimum1200...było 400 a jeszcze gdy można było wszystko przerwać, a było to grubo ponad 400 metrów na ziemią - koleś z Jaka powiedział - Arek teraz widać 200...gdzie przy 200 to nie podejdzie Ci do lądowania żaden samolot nawet na Okęciu gdzie tam system ful wypas a tu średniowiecze.
Na koniec artykuł z rzepy która...no dobra - przemilczę ich obiektywność
http://www.rp.pl/artykul/473346_Nie_...kiej_mgle.html
cyt
Za lądowanie przy widzialności poniżej 500 m dowódcy załogi Tu-154 groziłyby zarzuty prokuratorskie
---
Przeczytajcie sobie ten artykuł bo on wcale nie był atakujący a wręcz odwrotnie - Rzepa pisała go wtedy gdy nikt o zdrowych zmysłach by nie pomyślał że można coś takiego odwalić jak pilot TU
cyt
Dlaczego więc rozpoczął procedurę podchodzenia do lądowania? Jak spekulują nasi rozmówcy, albo nie otrzymał precyzyjnego komunikatu od rosyjskiego kontrolera lotniska, że widoczność z powodu mgły jest mniejsza niż 500 m, albo go nie zrozumiał. Ich zdaniem w innym przypadku, zamiast podchodzić do lądowania, od razu poleciałby na inne lotnisko.
----
Jak widać otrzymał i zrozumiał...co więcej otrzymał jeszcze bardziej 'miażdżący' komunikat od Jaka o widoczności 200.
Ktoś ma zamiar bronić jeszcze pilota?