Sędzia napisał(a):

Bardziej chodziło mi o to, że wszystkie komentarze zastanawiają się nad tym, dlaczego po komendzie "odchodzimy" piloci nie zareagowali.
Tym samym wnioskuję, że gdyby zareagowali, to udałoby się uratować samolot (mowa jest o wysokości 80 metrów).
I teraz jest pytanie - pilot nie zareagował, czy - jak mówił jeden pilot Tupolewa na TVN24 - samolot nie zareagował, a milczenie kapitana wynika ze zdumienia sytuacją.
|
komentarze są takie bo jest coś co ciężko zinterpretować inaczej niż że Protasiuk był pilotem kamikadze.Mnie mało rzeczy w życiu dziwi ale zaraz po katastrofie podejrzewałem sporo rzeczy, sporo się też sprawdziło, natomiast takiego przebiegu to za cholerę nie był bym w stanie sobie wyobrazić.
Jedyne logiczne wytłumaczenie jak dla mnie, to takie że presja spowodowała(i to nie tylko presja otoczenia ale i presja samego lądowania w ciężkich warunkach) - że on nie wytrzymał ciśnienia.
O jakiejś awarii silnika,braku sterowności to raczej trzeba zapomnieć, bo jeśli coś się dzieje to od razu robi się kocioł w kokpicie.Tu była cisza i spokój.
Jeśli ten zapis jest autentyczny to oznacza to że pilot złamał wszystko co było do złamania.On oczywiście nie lądował 'do końca', tylko podniósł maszynę ale za późno.Miał mnóstwo możliwości by uniknąć katastrofy
1.Po danych z wieży że warunki uniemożliwiają lądowanie.
2.Po rozmowie z Jakiem - już wtedy trzeba było albo 'wisieć' i czekać na zmianę pogody albo lecieć do Witebska. - Ok - była opcja zrobienia próbnego podejścia bo przecież mógł być jakiś obszar gdzie była widoczność a samo zejście na 100 metrów nie wiązało się z wielkim ryzykiem
3.Tyle że dostał wiadomość(widać że kolesie z Jaka obawiali się tego lądowania) - że widoczność nie jest już 400(i tak grubo poniżej minimum) a 200...kontynuowanie lądowania to już było samobójstwo ale i tak można było z tego wyjść.
4.100 metrów , uruchamiają się przyrządy...nadal nic nie widać ,no i odliczanie...jeszcze gdyby poderwał maszynę po ostrzeżeniu przez Ruska a jeszcze wcześniej gdy sugerował to 2 pilot - pewnie katastrofy by nie było.W końcu poderwał(bo gdyby nie poderwał to by było jebut a nie ścinanie drzew już lotem poziomym)ale to było za późno.
Odpuszczam agresywny język i sory jeśli kogoś wcześniej obraziłem ale nie spodziewałem się że niektóre osoby aż tak będą próbować negować to co wyszło - Specjalnie nie piszę już o faktach bo wiem że dla Was to nie są żadne fakty a jedynie rzeczy które Ruscy nam przekazali
Ja też bym chciał by to 'oni' byli winni ale nie widzę tego kompletnie.Nie widzę 'ich' , nie widzę awarii - widzę ogromną ilość błędów popełnianych przez lata, widzę pilotów którzy nigdy nie powinni pilotować żadnych samolotów(chyba że z jakimś towarem) i widzę tez ludzi którzy nie zdając sobie sprawy jak to się może skończyć, stworzyli pilotom stres, ciśnienie i przynajmniej takie przekonanie że dobrze by było...
Czy było coś więcej - tego się najpewniej nie dowiemy bo nie sądzę że da się tak oczyścić nagrania by coś nowego udało się dowiedzieć
AYALA napisał(a):

na bank.