Kuba napisał(a):

|
czyli jednak Cantoro był pewnego rodzaju szpącicielem i kombinatorem?
|
Aż tak jednoznacznie bym tego nie określał. Z wieloma Latynosami tak jest: jak jest dobrze, to jest super, uśmiech, żarty, klimat, a jak się nie gra, to jest dramat. To co napisałeś sugerowałoby, że Mauro celowo rozbija drużynę, żeby coś ugrać - a aż tak chyba nie jest. Przypomnijcie sobie jak było z Rogerem w Legii.