Q13SON napisał(a):

Gale organizowało K2 czyli bracia Kliczko.
Kliczko wziął albercika, który ledwo wpadł do tej 15 najlepszych i zorganizowano wielką galę. z samych biletów wpadła niezła kasa, do tego prawa transmisji i z reklam. Kliczko przeciągał walkę bo nie bał się Alberta i chciał poprostu więcej zarobić z wpływów z reklam. Przecież mógł go o wiele wcześniej znokautować tylko jakby wstrzymywał egzakucję. Pewnie poczuł że ciosy Albercika nic nie znaczą i sie bawił. Zreszta niewiele dostał no i widział jaki był zdygany na początku Albert.
No i w dodatku Kliczko ma na kilka miesięcy spokój i nikt mu nie zarzuci że nie podejmuje walki w obronie tytułu gdyby wyzwał go jakiś bardziej rasowy pięściarz, bo ma pewnie świadomośc że już nie jest taki "świeży" jak kiedyś i ktoś młodszy z mocnym ciosem mógłby zakończyc jego królowanie.
|
Oprócz tej szydery z 'Albercika' to masz racje - Tu chodziło o grubą kasę, obronę tytułu i gwarancje że nic nie przewidzianego się nie stanie.
Wiadomo że 'K2' nie chodziło o przeciwnika z którym mogą być problemy a o takiego który nie zagrozi, bo inaczej by tej walki nie było.Sosnowski był typowym mięsem armatnim dla Kliczki.
ale nie zmienia to faktu że Sosnowski nie mając żadnych szans już przed walką - ciała nie dał i to też tak chyba nie było że Kliczko sobie czekał na tą 10 rundę.To że w pierwszych 2 odpuścił to widać było ale wydaje mi się że chciał to skończyć o wiele wcześniej niż mu się udało - i ogólnie jego forma zupełnie nie powaliła na kolana.
Jaroo1 napisał(a):

|
I to jest wlasnie w boksie uwlaczajace. Porobili sobie 4 federacje wazne i zamiast bic sie najlepsi z najlepszymi to leca sobie wkulki. A w K1 czy MMA ciagle stykaja sie najlepsi ze soba. Czesto czolowka bije sie z czolowka a napewno czesciej niz w boksie gdzie Haye sie boi Kliczkow, Walujew sie nie moze z Kliczka dogadac co do kasy. Kolejny argument na to ze boks schodzi na psy.
|
Tak to już jest + zasada która jest 'od zawsze' i jest jedna z przyczyn przekrętów - czyli że wynik walki nie ma znaczenia jeśli chodzi o kasę jaką dostaniesz - oczywiście wynik ma znaczenie 'na przyszłość' ale to i tak jest dosyć śmieszna zasada, chyba nie stosowana w żadnych innych dyscyplinach sportu.