Sytuacja Sobiecha to raczej nie była setka, jeżeli strzeliłby z tej piłki, to w moich oczach byłby po prostu zaje*isty. Piłka była bardzo mocna, poszła w kozioł i przeszła obrońcę. Sobiech nie miał możliwości tego przewidzieć i tym samym dobrze przygotować się do przyjęcia, a przyjęcie w tej sytuacji było kluczowe. Piłka odbiła się od Sobiecha tak, że nie miał żadnej możliwości jej nakryć i było wiadomo, że pójdzie Bogu w okno. Nie ma co chłopaka oceniać po kilku minutach.
Natomiast Sadlok naprawdę fajnie zagrał, chociaż pierwsze minuty miał niepewne, trochę nie wiedział jak się przesuwać, wyglądał na zagubionego, ale w końcówce bardzo się rozegrał, pokazał, że jak na polskiego defensora jest bardzo dobry technicznie.