Wyświetl pojedynczy post
zimiok
Senior Member
 
Od: 10.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7255
Stary 27.05.2010, 22:41
wolfy napisał(a):Wyświetl post

Czy "Orliki" ochroniły nas przed powodzią? Ja wiem, rozumiem - edukacja poprzez sport etc. Ale są chyba jakieś priorytety? Zdrowie obywateli, dorobek ich życia - takie pierdoły...
Gdybyś wychował się w małej wsi, gdzie zajęcia z wf-u odbywają się na sali o rozmiarach 10 na 15, zaś jedyne boisko do gry w piłkę nie ma nawet asfaltu, o trawie nie wspominając to widziałbyś tego orlika zupełnie inaczej.

Całkiem ciekawy komentarz odnośnie listy projektów kluczowych:

We wtorek 25.05 słuchacze radia TOK FM usłyszeli od posła Prawa i Sprawiedliwości Adama Hofmana bardzo klarowny przekaz: - W 2007 r., jak po Grażynie Gęsickiej ministrem rozwoju regionalnego została Elżbieta Bieńkowska, to skasowała wszystkie projekty z edukacji i ochrony środowiska. To były projekty kluczowe, które miały być zrealizowane z pieniędzy unijnych. To były dokładnie pieniądze przeznaczone na walkę z powodzią: na meliorację, wały, na sprzęt ratowniczy. Łączna wartość skasowanych projektów to 2 mld euro - stwierdził.
Niestety, poseł Hofman minął się z prawdą. Warto przypomnieć, jaka faktycznie było z unijnymi pieniędzmi na ochronę przeciwpowodziową – tak, by politycy wreszcie przestali wciskać wyborcom bajki.

Rozmowy z Komisją o tym, ile pieniędzy unijnych przeznaczyć na ochronę przeciwpowodziową, prowadził rząd Jarosława Kaczyńskiego, w 2006 i 07 roku. I wynegocjował, że w tej części unijnych funduszy, która dofinansuje inwestycje hydrologiczne, dostaniemy… 430,6 mln euro. Pierwsza, kluczowa decyzja Rady Ministrów w tej sprawie zapadła 1 sierpnia 2006 r.
Wynegocjowane z Komisją pieniądze starczały na około 20 najważniejszych projektów inwestycji.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości chyba sam się zorientował, że pieniędzy na powstrzymywanie powodzi jest trochę mało. A wybory się zbliżały. I dlatego w październiku 2007 r. rząd ogłosił, że istnieje także „lista rezerwowa” projektów przeciwpowodziowych.
To była decyzja – kuriozum. Z wielu powodów.
Po pierwsze, obowiązujące przepisy stwierdzały, że w tej części unijnych funduszy w ogóle nie powinno być „list rezerwowych”. Po drugie, na tę listę zaczęto wpisywać projekty, które absolutnie nie były przygotowane do realizacji: bez wykupionych gruntów pod budowę, bez wykonanych ocen oddziaływania na środowisko, bez dokumentacji technicznej.
Ale na papierze wszystko wyglądało ładnie. Wartość projektów z listy „rezerwowej” sięgnęła miliarda euro. I nikt nie zaprzątał sobie głowy, skąd te pieniądze miałyby pochodzić, skoro dane nam przez Komisję 430 mln euro już w całości rozdzielono na projekty podstawowe…

Gdy w listopadzie 2007 r. władzę objął rząd PO-PSL, było już za późno na zasadnicze zmiany. Ale i tak ekipa Tuska próbowała: rzutem na taśmę przekonała Brukselę, żeby kopertę pieniędzy na inwestycje przeciwpowodziowe powiększyć do 515 mln euro (a licząc razem z zakupem sprzętu i monitoringiem – 560 mln euro). Ostateczna decyzja rządu w tej sprawie zapadła w styczniu 2008 r.
Poza kilkoma wyjątkami, projekty podstawowe – wybrane przez PiS – zaczęły być realizowane. Mają pochłonąć równo 4,74 mld złotych, z czego 2,4 mld złotych da budżet Unii. Czyli dokładnie tyle, ile planowano.
Owszem, minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, skreśliła (na początku 2008 r.) „listę projektów rezerwowych”. Ale po pierwsze, ta lista „rezerwowa” nie jest warta 2 mld euro – jak sugeruje poseł Hofman - ale o połowę mniej. A po drugie, nie miała podstaw prawnych. Zaś po trzecie i najważniejsze – nie było możliwości sfinansowania jej z kasy UE.

Panowie i panie politycy, czy naprawdę warto wciskać "ciemnemu ludowi" kit?