zordon napisał(a):

|
Jeśli tylko jest ktoś, kto mnie poprowadzi. No i tu zbliżam się do meritum. Z mojej perspektywy bardzo dużo "pikników" to ludzie, którzy chcieliby dopingować drużynę, ale NIE WIEDZĄ JAK, a nie ma ich kto nauczyć! Do tego są piętnowani mianem "pikników" lub "kibiców sukcesu", poniżani za swój brak doświadczenia.
|
Dokładnie tak! Pamiętam za "starych" czasów gdy bylem jeszcze "młody i piękny" szedłem czasem na E. i nie żebym nie chciał śpiewać, tylko się wstydziłem że ktoś mnie opieprzy albo wyśmieje bo jak to wygladało jak 14letni małolat sam spiewał na całym sektorze. Trzeba by grupki osob na kazdym sektorze która by spiewała i bylyby ogloszenia przed meczem i to ie raz zeby chetni na innych sektorach tez spiewali. Po drugie: Jest dużo napewno takich osob ktore chca spiewac ale nie w tej formie. Np: Panowie z dziecmi w wieku 8-10 lat- wierni kibice: tylko przeciez nie pojda z dziecmi na sketor gdzie sie klnie albo co poniektorzy wygladaja na zdrowo wypitych. Wiadomo ze nam takim fanatycznym kibicom trzeba dac kopa w formie jakiegos ostrego slowa od gniazdowego, a takze wiadomoi ze pospiewamy sobie czsem cos z wulgaryzmem. moze niektorzy chcieliby dopingowac ale bez wulgaryzmow. Po trzecie: zalożę się ze jest grupa osób która dopuszcza nawet wulgaryzmy, ale nie wytrzymuje tempa. Napewno znalazłoby się dużo osob i tu nasza "szansa" którzy by dopingowali tylko bez takiego tempa. mowie o wydzieraniu sie, ciaglym machaniu rekami i spiewie non stop. Chca normalnie pospiewac potem na 5 minut usiasc odpoczac, potem znowu chwile pospiewac jak cos umia lub wpada w ucho lub jest atmoisfera. nie ukrywam ze i mnie czasem gardło boli pod koniec np pierwszej polowy, ciaglym trzymaniu rak w góre, czy trzeciej serii "za bary" tylko ja i wiekszosc was to wytrzyma a np. 50 letni Pan itd. nie. na razie tyle