Nie wnikając już może w to, kiedy nowy stadion będzie gotowy, chciałbym zwrócić zawczasu uwagę forumowego gremium na to, co na nowym stadionie będzie się działo. Z paru postów na forum wnioskuję, że najwierniejsi kibice narzekają na spodziewany najazd "pikników" i "kibiców sukcesu" na stadion... Wiem jak to wygląda i rozumiem obawy, ale wcale nie musi tak być.
Wielu kibiców mogłoby mnie uznać za takiego "piknika": nie pochodzę z Krakowa (350km), Wiśle kibicuję od czasu tryumfu nad Realem Saragossa (czyli zrodził mnie sukces), w tym sezonie, mimo, że mieszkam w Krakowie, na stadionie pojawiłem się ledwie parę razy, a w poprzednim sezonie, w Sosnowcu nie byłem ani razu...
Jednak śmiem tytułować się kibicem Wisły, a niniejszy tekst chciałbym dedykować tym bardziej wytrwałym kibicom, aby zrozumieli nieco najbliższą przyszłość takich jak ja.
Nowy stadion to ogromny bodziec dla kibiców. W początkowej fazie cała masa ludzi ruszy na stadion aby zobaczyć to "cudo". Oczywiście większość odpowiedzialności za losy tych "nowych" kibiców spada na barki piłkarzy (brak sukcesów i poziomu sportowego odstraszy ludzi), jednak chciałbym podkreślić rolę obecnych kibiców w procesie kształtowania następnych.
Jako, że nie bywam na meczach tak często, jak bym chciał (z różnych względów) nie znam wszystkich przyśpiewek, dlatego rzadko wybieram się na trybunę dla najaktywniejszych kibiców. Jednak zawsze staram się podchwycić atmosferę, śpiewać to, co znam. Jeśli tylko jest ktoś, kto mnie poprowadzi. No i tu zbliżam się do meritum. Z mojej perspektywy bardzo dużo "pikników" to ludzie, którzy chcieliby dopingować drużynę, ale NIE WIEDZĄ JAK, a nie ma ich kto nauczyć! Do tego są piętnowani mianem "pikników" lub "kibiców sukcesu", poniżani za swój brak doświadczenia. Gdy byłem na stadionie, w sąsiedztwie grupy prowadzącej doping krzyczałem ile sił w płucach. Gdy wokół panowała cisza ... no właśnie. Nie mam tyle doświadczenia, charyzmy by poprowadzić ludzi wokół mnie.
Z jednej strony bycie "prawdziwym" kibicem, rezydentem jedynego ZAWSZE dopingującego sektora to ogromna nobilitacja, sposób na poczucie się "lepszym" (nie mówcie, że tak nie jest

). Apeluję jednak o rozsądek w tworzącej się przyszłości klubu! Ja, jako "dotychczasowy piknik" w nowym sezonie kupię karnet. Na pierwsze mecze będę ciągnął znajomych, dziewczynę i kogo tylko mogę wabiąc ich wizją nowego, pięknego stadionu. Oni przyjdą, ale część z nich odejdzie po paru meczach. Większość możemy jednak utrzymać! Możemy ich utrzymać kulturalnym dopingiem. Możemy ich utrzymać oprawami meczowymi. Możemy ich utrzymać atmosferą na trybunach. Ale przede wszystkim możemy ich utrzymać UCZĄC, jak brać w meczu czynny udział!
Apeluję: nie odseparowujcie się od "kibiców sukcesu" - wielu z nich CHCE dopingować Wisłę, potrzebują tylko kogoś, kto im pokaże JAK! A Ci, którzy nie chcą, zechcą jeśli pokażemy, jak wspaniała może być to sprawa.
Już teraz sugeruję, aby członkowie stowarzyszenia zaczęli zastanawiać się nad tym, jak zachęcić nowych kibiców do pozostania na Reymonta. Ta fala przyjdzie tylko raz - nie możemy tego zmarnować!
Wiem, że są kibice, którzy się z tym nie zgodzą, ale ja uważam, że kibicem Wisły nie trzeba się urodzić - można zostać na niego wychowanym!
Jako własną cegiełkę w tworzeniu atmosfery na stadionie dedykuję niniejszego posta, jak również dość kontrowersyjny pomysł: mianowicie moim zdaniem warto pomyśleć nad ... podzieleniem części sektora "X" na inne sektory. Brzmi szalenie? Wiem, że podzielony sektor nie miałby może takiej "mocy". Nie musi to być zresztą nawet "podział". Wystarczy kilkunasto/kilkudziesięcioosobowe grupy zorganizowane na inne sektory, które pomogłyby "nowym" nauczeniu się dopingu (okrzyki: "wszyscy wstają i śpiewają" zamiast "kto nie śpiewa temu liścia"

). Osoby faktycznie chcące uczestniczyć w dopingu garnęłyby się do takich grup, stopniowo rozwijając się kibicowsko. Mój nieco szalony pomysł pozostawiam do grupowej dyskusji.
Podsumowując od razu odpowiem na pierwszy nasuwający się kontrargument - "jak ktoś chce kibicować niech przyjdzie na C". Niby tak, ale sporo ludzi nie idzie na C dlatego, że albo się boją (wszyscy znamy stereotyp kibola), albo nie potrafią dopingować (wspomniane "kto nie śpiewa temu liścia"). Takie osoby trzeba oswoić z dopingiem, stereotypy obalić, pokazać piękno UCZESTNICTWA w meczu.
Mam nadzieję, że nie pojedziecie mnie za bardzo

Pozdrawiam