W artykule o menedżerach na Weszlo ciekawa wzmianka o naszym klubie:
http://www.weszlo.com/news/5020
Ale współpraca po polsku różne ma oblicza. Zdarzyło się na przykład w Wiśle Kraków w poprzednim sezonie, że menedżer przysłał jej na testy bramkarza. Wynalazł go gdzieś na drugim końcu świata, skojarzył, gdzie by go można umieścić i na jakich warunkach. Kupił z własnej kieszeni bilety na samolot, warte dobre kilka tysięcy złotych. Bramkarz się spodobał, była spora szansa na podpisanie kontraktu. Ale, ale... Najpierw menedżerowi powiedziano, że musi zrezygnować z prowizji. Słusznie zapytał: - Czy wy sądzicie, że ja jestem u was na etacie i pracuję jako skaut? Potem przekazano zawodnikowi: - Podpiszemy, jak pozbędziesz się menedżera... Ten akurat się nie pozbył - zobaczył, że zaczyna się dziki wschód.