Z napływających wczoraj informacji dotyczących katastrofy w Smoleńsku 2 były dla mnie dość zadziwiające:
1.Informacja od Klicha, z której wynikało, że piloci wiedzieli na jakiej są wysokości, bo jeden z nich po zejściu samolotu poniżej 100m odliczał każde kolejne 10m schodząc aż do 20 metra.
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kacz...repId,30760699
To by niby potwierdzało, że załoga miała pełną świadomość na jakiej są wysokości, ale to by też oznaczało, że byli grupą ryzykantów, a nie profesjonalnych pilotów, dlatego po prostu w rewelacje Klicha nie chce mi się wierzyć. Poza tym, jak twierdzi pełnomocnik rodzin ofiar, polska prokuratura ma dane podważające te informacje. Są też inne wątpliwości: "
To odliczanie wysokości to jednak tylko zapis głosu - nie możemy go porównać z parametrami lotu. A to ważne, bo mogło być również tak, że już od wysokości np. 60 czy 70 metrów załoga mogła rozpoczynać odejście na drugi krąg. A trzeba pamiętać, że rozkręcenie silników Tu-154 do maksymalnych obrotów, wreszcie reakcja samolotu na wychylenie sterów i zwiększenie ciągu - muszą trwać. Może to zająć nawet kilkanaście sekund. W tym czasie samolot zmniejszał swoją wysokość z prędkością około 4 metrów na sekundę. Na dodatek chwilę później zaczął również wznosić się teren. Pytanie, czy piloci o tym wiedzieli".
2. sugestie ze strony Rosjan, że za sterami siedział gen. Błasik! -
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosc...en_blasik.html - to jest już dla mnie po prostu szczyt wszystkiego, zaraz okaże się, że za sterami siedział Lech Kaczyński!
Te 2 informacje są kolejnymi potwierdzającymi tezę, że Rosjanie już świetnie wiedzą, że przyczyna katastrofy była związana z naciskami na załogę, a polscy piloci to po prostu grupa niewyszkolonych wariatów o słabej konstrukcji psychicznej. W tej sytuacji mam tylko cichą nadzieję, że polscy prokuratorzy/służby badają naprawdę wszystkie wątki tego śledztwa i starają się odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości, które MAK pomija i, że za jakiś czas, gdy ukończą swoje śledztwo poznamy odpowiedzi na wszystkie kluczowe pytania.
Konferencja MAK była zwykłą szopką - przewodnicząca sprytnie uciekała od odpowiedzi: czemu nie zamknięto lotniska (nie jestem zresztą pewna, czy Rosjanie mieli takie prawo - nie znam się, ale nikt tego nie drąży i nie wyjaśnia), czy Rosjanie podali właściwe dane o ciśnieniu itd.
No i pytanie - gdzie jest kontroler lotu? Czy polscy prokuratorzy będą mogli go przesłuchać? Dlaczego wyłączono autopilota na 5s przed katastrofą?
Jestem daleka od snucia teorii spiskowych, być może niektóre elementy są jeszcze przesz Rosjan wyjaśnienie, ale pytania przeze mnie wskazane wydają się dość kluczowymi, a dla MAK kluczowe jest jedynie to, że ktoś był w kabinie pilotów.I to jest po prostu skandaliczne.