crazykaro napisał(a):

|
Ostatnia seria byłą niezła. Wszystko się powoli wyjasniało ale to co zrobili w drugiej części ostatniego odcinka to jakaś kpina. Zamiast coś wyjaśnić to jeszcze bardziej zagmatwali. Próbowałem analizować to jakoś ligocznie ale się nie da zbyt wiele domysłów. I o ile to co się działo na wyspie mozna jakoś ogarnąć to to co się wydarzyło w alternatywnej rzeczywistości jest kompletnie niezrozumiałe. Jaki miało to cel i do czego miało doprowadzić to nie mam pojęcia
|
To znaczy czego nie rozumiesz?
Katastrofa i przeżycia na wyspie miały naprawdę miejsce w życiu bohaterów. Retrospekcje miały pokazywać jak pełne bólu, cierpienia, smutku, błędów, a nawet zbrodni było życie bohaterów. Wyspa jest w ich życiu punktem zwrotnym, futurospekcje w 6. sezonie to metafora czyśćca, otrzymania od losu drugiej szansy i znalezienia drogi do zbawienia (silny akcent religijny).
Jak ktoś nie rozumie o co chodziło w finale to polecam na spokojnie, nawet pięć razy obejrzeć i dokładnie wsłuchać się w rozmowę Jacka z Christianem. W niej zawarta jest masa odpowiedzi...
Co do niewyjaśnionych kwestii. Po pierwsze to widzowie sami sobie niepotrzebnie natworzyli nie wiadomo ile pytań, a poza tym na wiele z nich tak naprawdę odpowiedziano. Ale że odpowiedzi nie podano wprost, jak głupkowi na tacy, to nie wszyscy wszystko załapali. Oczywiście jest też wiele kwestii niewyjaśnionych, ale w obliczu finału i tego co zobaczyliśmy w ostatniej scenie, nie mają one najmniejszego znaczenia.