morgenes napisał(a):

Z pierwszą częścią Twojego postu się zgadzam. Do momentu kiedy napisałeś, że kasą zarządza Wisła.
A teraz dalej:
1. Nie, wcale nie musi odzyskać. Sam byłem kiedyś właścicielem firmy i zdarzało mi się pożyczać pieniądze do niej. Można odzyskiwać w małych ratach, można też dług umorzyć częściowo, lub w całości. Można też podnieść kwotą długu kapitał spółki. Możliwości jest wiele.
2. To, że TF dostarcza 20% budżetu z tytułu reklamy świadczy oczywiście o jej dobrej woli, ale w pierszej kolejności świadczy o nieudolności i słabości naszego zarządu, który nie potrafił znaleźć sponsora na koszulkach po wycofaniu się bet-and-win. Spójrz, jak szybko zareagował Lech. St.Olivier to duża i stabilna firma branży odzieżowej. Dało się? Dało.
Tak więc to uzależnienie finansowe wcale nie jest takie duże czy istotne. Jestem przekonany, że dobra zewnętrzna firma marketingowa potrafiłaby znaleźć innego reklamodawcę za taką kwotę. Tylko u nas nie ma się kto tym zająć.
|
Z tym długiem to jakieś pierdu pierdu. Jeżeli Telefonika SA(jedyny akcjonariusz Cupiał!) jest jedynym udziałowcem Wisla SSA to nie ma długu tylko jest wkład na pokrycie kapitału zakładowego. Naaet jeśli Telefonika dawała pożyczki, to po upływie 2óch lat stawały sie one wkładami. Dlatego:1) pieniędzy nie można wyciagnąć jako takich, bo należałoby upłynnić majątek, a to sie wiąże z postawieniem Wisły w stan likwidacji 2) albo utryzmywać spółkę aby wypracować zyski , tak by wypłacać dywidende Telefonice.
Wg mnie co był zysk to szła dywidena z całości zysku i w ten sposób w spólce nie ma kasy. Dlatego:
http://sport.onet.pl/pilka-nozna/tra...wiadomosc.html a zyski zostana wypłacone w formie dywidendy. Wtedy n apapierze zmniejszą sie pasywa i łatwiej być może będzie sprzedać spółkę. Dla mnie ta jego polityka to jakieś koszmarne nieporozumienie. W chwili kiedy będzie duży normalny stadion, kiedy dochody z biletów zaczną stanowić w końcu pokaźną kwotę w budżecie, facet osłabnia całą drużynę.Strzał w stopę.
Oczywiście to że chce sprzedać wszystkich nie znaczy, że znajdą się kupcy. Pożyjemy-zobaczymy.