Casanunda napisał(a):

to proste - kibic zawsze zostanie przy swoim klubie - wiec zalezy mu bardziej na przyszlych sezonach niz na obecnych.
Jest w stanie poswiecic pare pkt zeby w przyszlym sezonie miec dobrego gracza.
Trener ktopry przychodzi do klubu wie, ze po pierwszej porazce moze wyleciec. Dlatego nie liczy sie dla niego nic poza dniem dzisiejszym i najblizszym miesiacem.
|
I tu tkwi błąd, bo nie na tym to polega. Nie ma zależności, że stawianie na młodych automatycznie zapewni lepszą lub chociaż dobrą przyszłość i okaże opłacalne, ani tym bardziej, nie istnieje zależność, że "poświęcenie paru punktów, czy sezonów da jakiegoś dobrego gracza". Życie to nie Hattrick czy inny komputerowy piłkarski menadżer. Poza tym do szkolenia trzeba mieć jakąś sensowną bazę i trenerów. Za to istnieje zależność, że brak punktów i wyników zawsze trwale odbije się na kondycji klubu zarówno finansowej i sportowej - ale o tym już kibice ulegający modzie nie myślą.
A w kwestii sprzedaży Głowackiego - nie tak to powinno wyglądać. Chcąc wzmacniać, a nie oslabiać drużynę i unikać nowych Lewadii Cupiał powinien zdobyć się zarówno na pozostawienie Głowy, jak i zakup dodatkowego skrajnego obrońcy oraz napastnika. O bramkarzu i skrzydłowych już nie piszę. Niestety, w Wiśle tak to nie działa i nikt na powyższe nie może liczyć.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"