|
Wydaje mi się, że rozgryzłem sytuację w PO. W przypadku przegrania wyborów wygra Tusk.
Wynik prawyborów był dla niego policzkiem, a przecież zrezygnował ze startu po aferze hazardowej, widząc co doły partyjne mu pod nosem wyprawiają. Przegrana zmarginalizuje Komorowskiego, będzie też terapią szokową dla opozycji wewnątrzpartyjnej - pokaże, że nie wystarczy sama legitymacja, bez poparcia bossa PO nie wygrywa. Innymi słowy - pozycja Tuska w partii znowu wzrośnie, będzie on symbolem bezapelacyjnego panowania w mediach i sondażach. A nie da się zauważyć, że w tych ostatnich pojawiły się przecież nutki krytyczne wobec kandydata PO na urząd Prezydenta. Komorowski jako enfant terrible platformy?
Wątpię jednak, żeby sytuacja była zamierzona - raczej to Tusk jako sprawny polityk dostosowuje się do sytuacji. Czy przy okazji planuje wypalić też stary arsenał - Palikota, Niesiołowskiego i Bartoszewskiego, żeby mu w przyszłości nie zawadzał? Mieliby pójść w odstawkę razem z Komorowskim? Nie ma co ukrywać, że są dla partii wizerunkowym balastem. Z ich "dowcipów" mało kto już rechocze, a żołnierzy partii mobilizować bardziej nie trzeba.
Czyżby nowe otwarcie?
Ostatnio edytowane przez wolfy : 22.05.2010 o godz. 22:30.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
|