dynek.pl napisał(a):

Gdybysmy. Wisla to jedyny klub gdzie transfery robi sie nie przed najwazniejszym momentem sezonu ale planuje na po.
To tak jakby przygotowywac sie do egzmianu z podejsciem: moze uda sie zdac na jakims fuksie, a potem sie tego naucze - bezsensu
|
To rzeczywiście jest jedna z najważniejszych patologi trawiących Wisłę i ewenement na skalę światową. Nikt na świecie nie kompletuje drużyny "po" najważniejszych meczach w sezonie, tylko przed. Nikt, kto chce wygrywać ważne spotkania nie przygotowuje się do nich ze wszystkich sił dopiero po nich, tylko przed nimi. Gdyby mecze do kw. LM zostały przez Wisłę potraktowane jak należy sportowo i organizacyjnie, całościowo, nie byłoby klęski z Lewadią. Niestety, nasi "geniusze" w klubie i Myślenicach, od lat nie myślą ani normalnie, ani profesjonalnie - przynajmniej jeśli chodzi o futbol.
To tak jakby budowniczy uzależniał użycie kosztownych, profesjonalnych materiałów od tego, czy wcześniej pozbawiona ich lepianka się nie zawali. Albo, aby pozostać w sportowym klimacie, Justyna Kowalczyk zakup i użycie nart od tego, czy dobiegnie do 2 km, czy się wywróci po drodze. Sport wymaga innego myślenia niż prezentowane przez sterników Wisły.
Tej zimy przecież też wymyslili podobny "kwiatek": że łatwiej będzie pozyskać wartościowych zawodników w ostatniej chwili niż wcześniej. Podobnie zresztą jak u Legii. Efekt: Hristow, a w Legii nikt. Trafili jak cholera.
Teraz znów Weszło podgrzewa atmosferę, moim zdaniem pod kątem Lecha - wiadomo, że jeśli ktoś może kupić Sobiecha za duże pieniądze, to na pewno nie my. Wisła jest jedynie elementem windującym cenę i poganiającym "Kolejorza", podobnie jak wcześniej Panathinaikos.