|
Od 2 w nocy oglądałem Polsat, w domu byłem koło 6 rano. Przypomniały mi się czasy, gdy na Gołotę zarywałem nocki, a walki kończyły się dość szybko i niespodziewanie...
Sama walka miała przebieg taki, jakiego można było się spodziewać. Pudzian ma siłę i niestety nic więcej. Uderzając nawet proste ciosy prawą czy lewą ręką, bardzo dużo swej siły nie wykorzystuje. O lowach już nawet nie mówię bo też to nie najlepiej wygląda. Gdy zawodnik (Japończyk czy Sylvia) robili unik przed ciosem to wiadome było, że nic się nie stanie.
Jako strongmana go ceniłem bo w końcu kilkukrotnie osiągnął mistrzostwo świata. Ktoś powie, że sterydy.. Prawda, ale wszyscy startujący w tej formule mieli takie same reguły.
Coraz gorzej widziałem jego osobę, gdy zaczął występować w TzG. Miałem jeszcze nadzieję, że jest to najpopularniejszy program tego typu i będzie pierwszym i zarazem ostatnim w którym Pudzian bierze udział. Niestety to co nastąpiło później sprawiło, że stał się kolejną celebrytką, a nie żadnym wojownikiem... Albo rybki albo akwarium. A nie w nocy z soboty na niedzielę walka z Japończykiem w Katowicach, o 3 w nocy Pudzian wsiada w samochód (prowadzi) i jedzie do Wawy bo ma próby i wieczorem "występ" na żywo..
Jeśli plany się nie zmienią to pewnie w tym roku będzie jeszcze walka z Nastulą. Osobiście uważam, że Mariusz wcale nie musi tego łatwo wygrać. Powiem więcej, jeśli walka miałaby miejsce kilka lat temu to moim faworytem zdecydowanym byłby Nastula, którego bardzo cenię jako sportowca i człowieka. Ma gość klasę i serce wojownika.
|