Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#558
Stary 22.05.2010, 12:34
Spartan - nie nie wierzę, ale z powodów o których mówi wolfy. Mój post miał zabarwienie ironiczne, stąd napisałem polskie "gwiazdy". Gwiazdy w cudzysłowiu, bo przecież Tosika za takiego uznać się nie da

Natomiast - już na poważnie - twierdzę, że przy solidnych nakładach każdy właściciel klubu z dużego miasta - Warszawy, Krakowa, Poznania, Gdańska, Wrocławia czy Łodzi - jest bez trudu skłonić do regularnego chodzenia na mecze 30-40 tysięcy osób.

Ale do tego trzeba zainwestować jakieś 80-100 mln złotych w piłkarzy i stworzyć dream team. Wtedy nie będzie miało znaczenia, czy klub nazywa się Dyskobolia, Polonia czy Legia. Bo zaczną na mecze chodzić ludzie złaknieni sportowego widowiska. Tyle pieniędzy pozwala na sprowadzenie 7-8 solidnych graczy z zagranicy, prezentujących średnioeuropejski poziom.

Moim zdaniem ludzie omijają szerokim łukiem stadiony głównie z powodu dramatycznego poziomu naszej ligi. To nie tak, że "nie ma mody chodzenia na piłkę". Po prostu jest Canal+ i możliwość oglądania na żywo Realu, Chelsea, Interu. Przy nich nasza liga, nawet przy wysiłkach realizatorów z tej stacji - wygląda strasznie. Stąd może i ludzie skuszą się na oglądanie meczu w telewizji, bo widząc straszną kopaninę mogą zawsze przełączyć na coś innego. A idąc na stadiony ryzykują zmarnowane pieniądze za bilet i przede wszystkim - stracony czas.

Widać, że na Amikę ludzie chcą chodzić. Chcą, bo jak na polskie warunki ta drużyna gra mimo wszystko ładnie, ofensywnie i ma kilku ciekawych graczy. To gwiazdy ściągają ludzi na trybuny. Przeciętny piknik przyjdzie oglądać Stilica, Lewandowskiego - tak jak w Londynie chcą oglądać Drogbę, w Manchesterze - Rooneya, a w Madrycie - Krystynę.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując