|
Oczywiście że nie należy zapominać. Dla Cupiała bardzo ważne miejsce w historii naszej Wisły, ale ... z Bogiem.
Dlaczego wszyscy mieli takie ciśnienie żeby to Amica zdobyła "majstra"? Raczej nie dlatego, żeby była pewna "nowość", żeby przerwać hegemonie Wisły i Legii bo gdy mistrza zdobywało Zagłębie to takich ochów achów nie było. Nie, chodzi o to że mistrza zdobył klub który wreszcie, realnie, ma szansę na awans do LM. Wisła wiele razy już zawodziła, ale to nawet nie o to chodzi. Wisła, przy obecnej polityce Cupiała, nie ma żadnych szans na awans do LM. Brakuje wszystkiego, organizacyjnie wiadomo jak jest. Cupiał po tym sezonie zatrudni nowego trenera, wróci Basałaj, może się uda kupić jakiegoś Nowaka dla zmydlenia oczu + kilka innych z kontraktami na ręce ("jakże wspaniałych, utalentowanych piłkarzy) i będzie kolejna Levadia czy Valerenga. A Cupiał do wpadce znowu "zakręci kurek" (sic!) i znowu będzie kara dla piłkarzy ...
Lech, co by o nich nie mówić i jak się z nich nie śmiać, jest dobrze zorganizowanym klubem. Po odejściu Murawskiego dziura została ogromna, ale jakoś starają się ją załatać. Krivets którym się interesowała Wisła (a Skorża przyznał nawet że nie śnił o takim piłkarzy za takie pieniądze) można powiedzieć dał Lechowi mistrzostwo, strzelając bramkę na 2:1 Ruchowi. Odejdzie Lewy? Na pewno odejdzie, ale na jego miejsce ściągną kolejnego piłkarza który postara się zapchać dziurę po Lewym. Transfer "gotówkowy".
Wisła? Śmiech na sali. A tak naprawdę fenomen. Że klub bez gotówkowych transferów, bez prezesa, z długami, bez bazy treningowej, że taki klub może być mistrzem Polski. Ano może, ale tylko dlatego że to polskie piekiełko. Niestety, na LM to za mało i Wisła znowu odbiłaby się od tych bram jak balonik. Albo chcemy być klubem pokroju Ajaxu, Schalke czy Club Brugge czyli porządnych średniaków europejskich, albo liczymy na farta jak Artmedia. W obecnej sytuacji to Lech, przy obecnej polityce, ma największe szansę na LM.
|