Illargui napisał(a):

Na początek parę cytatów z powyższego artykułu P. Wildsteina:
"W Polsce zwarty medialny front propagandy prorządowej osłonił władze przed tego typu konsekwencjami i rozmył sprawę".
"W sporej mierze skuteczna blokada debaty pokazuje, jakie trudności napotyka w naszym kraju wolność słowa i jak kiepski jest stan większości naszych mediów"
"Tymczasem rząd i usłużni dziennikarze próbują wątpliwości wobec jego postawy pokazać jako naruszenie polskiej racji stanu, a krytykę przedstawić jako dokonywaną na zlecenie opozycji zbrodnię obrazy majestatu".
"Powinniśmy także sprawdzić, czy w tej sytuacji dziennikarze zachowują się jak rzecznicy społeczeństwa czy propagandyści rządu."
Powiem tak - oczywistym jest, że TVN czy Wyborcza sprzyjają rządowi, ale przecież aby uchronić się przed "zwartym medialnym frontem propagandy prorządowej" wystarczy włączyć TVP czy poczytać Rzeczpospolitą i już biedny obywatel może z powodzeniem poddać się "zawartemu medialnemu frontowi propagandy proopozycyjnej".
Wmawianie mi zatem przez Pana Wildsteina, że inne niż prorzadowe zdanie czy opinie nie mają się szansy w Polsce przebić, gdyż napotykają na skuteczną blokadę debaty, a jednocześnie formułowanie tych słów w gazecie o nakładzie powyżej 170 tys. egzemplarzy jest czystym nadużyciem i robieniem ze mnie idioty. Opozycja ma przecież również w rękach telewizję publiczną,w tym jeden kanał informacyjny, liczne programu publicystyczne i program "Wiadomości" o średniej oglądalności ok. 4 mln osób, stanowiące tubę propagandową PiS-u.
I jeszcze jedno - rozumiem, że w opinii Pana Wildsteina sformułowania typu "usłużni dziennikarze", "medialny front propagandy", "kiepski stan większości naszych mediów", "propagandziści" odnoszą się jedynie do tych, których brak obiektywizmu wynika z sympatyzowania z PO, natomiast jeśli brak optymizmu wynika z sympatyzowania z PiS-em wówczas mamy do czynienia z niezależnymi mediami.
Ja też mam sporo wątpliwości odnośnie różnych posunięć rządu w kontekście wyjaśniania katastrofy smoleńskiej, natomiast zastosowana przez Pana Wildsteina koncepcja wypowiedzi nie pozwala mi na traktowanie jego słów jako wyniku obiektywnej i rzetelnej analizy dziennikarskiej.
|
Zasadnicza sprawa polega wg mnie na tym, ze sa media otwarcie sprzyjajace PO i dziennikarze, ktorzy chca byc obiektywni w miare mozliwosci (bo nikt nigdy obiektywny w 100% nie bedzie) ale niestety musza wpisac sie w jakas strone sporu (w tym wypadku PIS) bo ta strona lepiej odzwierciedla ich swiatopoglad. Wildstein czy Ziemkiewicz potrafia skrytykowac PIS jesli robi cos niezgodnie z ich spojrzeniem na swiat. TVN nie skrytykuje PO za swiatopoglad, co najwyzej za jakas wpadke borubaropodobna. Zas taki Zakowski czy Wielowieyska nie skrytykuje postkomuny nigdy. Na tym polega roznica miedzy dziennikarstwem probujacym bronic wlasnych pogladow a dziennikarstwem w 100% partyjniackim i propagandowym.
Polecam do posluchania:
http://peb.pl/audiobooki/636952-rapi...audiobook.html
Znajdziesz tu i krytyke PIS, i pokazanie ze nie wszyscy przeciwnicy PO to od razu radiomaryjowcy. No i przede wszystkim niezwykle ciekawa analize i opis tego co w Polsce dzialo sie w latach 80 i 90 okraszone przykladami setek klamstw i manipulacji wyborczej i mediow im pokrewnych oraz tego jak zbudowaly one swoja potege. Ze juz o "upadku" komuny nie wspomne.