Wyświetl pojedynczy post
Illargui
Senior Member
 
 
Od: 06.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7080
Stary 21.05.2010, 15:54
Na początek parę cytatów z powyższego artykułu P. Wildsteina:

"W Polsce zwarty medialny front propagandy prorządowej osłonił władze przed tego typu konsekwencjami i rozmył sprawę".
"W sporej mierze skuteczna blokada debaty pokazuje, jakie trudności napotyka w naszym kraju wolność słowa i jak kiepski jest stan większości naszych mediów"
"Tymczasem rząd i usłużni dziennikarze próbują wątpliwości wobec jego postawy pokazać jako naruszenie polskiej racji stanu, a krytykę przedstawić jako dokonywaną na zlecenie opozycji zbrodnię obrazy majestatu".
"Powinniśmy także sprawdzić, czy w tej sytuacji dziennikarze zachowują się jak rzecznicy społeczeństwa czy propagandyści rządu."

Powiem tak - oczywistym jest, że TVN czy Wyborcza sprzyjają rządowi, ale przecież aby uchronić się przed "zwartym medialnym frontem propagandy prorządowej" wystarczy włączyć TVP czy poczytać Rzeczpospolitą i już biedny obywatel może z powodzeniem poddać się "zawartemu medialnemu frontowi propagandy proopozycyjnej".

Wmawianie mi zatem przez Pana Wildsteina, że inne niż prorzadowe zdanie czy opinie nie mają się szansy w Polsce przebić, gdyż napotykają na skuteczną blokadę debaty, a jednocześnie formułowanie tych słów w gazecie o nakładzie powyżej 170 tys. egzemplarzy jest czystym nadużyciem i robieniem ze mnie idioty. Opozycja ma przecież również w rękach telewizję publiczną,w tym jeden kanał informacyjny, liczne programu publicystyczne i program "Wiadomości" o średniej oglądalności ok. 4 mln osób, stanowiące tubę propagandową PiS-u.

I jeszcze jedno - rozumiem, że w opinii Pana Wildsteina sformułowania typu "usłużni dziennikarze", "medialny front propagandy", "kiepski stan większości naszych mediów", "propagandziści" odnoszą się jedynie do tych, których brak obiektywizmu wynika z sympatyzowania z PO, natomiast jeśli brak optymizmu wynika z sympatyzowania z PiS-em wówczas mamy do czynienia z niezależnymi mediami.

Ja też mam sporo wątpliwości odnośnie różnych posunięć rządu w kontekście wyjaśniania katastrofy smoleńskiej, natomiast zastosowana przez Pana Wildsteina koncepcja wypowiedzi nie pozwala mi na traktowanie jego słów jako wyniku obiektywnej i rzetelnej analizy dziennikarskiej.