ewcia napisał(a):

Ok dzieki, smieszny zbieg okolicznosci. Tak sie zastanawialem jaki bylby sens dzwonienia i wyszlo mi ze tylko alarmowy. Ale czemu alarm skoro walow nie przelalo?
gigant to zalanie objeloby tez prawdopodobnie i nasz stadion, na tej mapce ktora byla wklejana dosc wyraznie zaznaoczono tereny zalewowe.
http://planowanie.um.krakow.pl/bppzoom/z.php?ID=104
Nie rozumiem tylko jakim cudem ocalalby Rynek. Dotychczas nie odczulem ze jest wyzej od reszty miasta.
giba przelanie sie Goczalkowic dla Krakowa w teorii moze miec przelozenie bezposrednie. Wiecej wody, wyzsza fala na Krakow. W praktyce mysle ze podjetoby decyzje o wysadzeniu walow gdzies wczesniej.
W 1997 woda sie przelewala przez Goczalkowice, taka informacje dostalem na studiach od jednego z profesorow na wykladzie, ale wtedy nie poinformowano o tym ludzi zeby nie wywolac paniki. Czy to byla prawda tego nie wiem.
Tak patrze na ta mape i nie rozumiem jak mozna dopuscic nadal lekcewazyc zagrozenie powodziowe w Polsce, gdy w ostatnich latach mielismy zagrozenie Krakowa dwa razy, w tym raz powaznie (teraz trzezi raz) gdy widac ze Krakow zostalby calkowicie rozwalony. Pomijajac olbrzymie zniszczenia budynkow zabytkowych i niezwykle cennych jak np. Jagiellonka oraz straty dla mieszkancow to zalaniu uleglyby rowniez strategiczne obiekty jak elektrocieplownia czy oczyszczalnia sciekow. I olbrzymie tereny przemyslowe w Plaszowie, co mialoby spore przelozenie na skazenie wody.
Czy naprawde musi dojsc do kolejnej tragedii zeby ktos w koncu zrealizowal strategie przeciwpowodziowa, ktora opracowana byla jeszcze w latach 70-tych a pozniej tylko byla aktualizowana gdyz kolejne rzady odkladaly ja na polke?