Wyświetl pojedynczy post
kot
Senior Member
 
 
Od: 04.2003
Skąd: Witcherland

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2059
Stary 17.05.2010, 19:13
Kordel_ Walker napisał(a):

Ja bym przykładowo zaczął od zatrudnienia psychologa

Jeśli piłkarzom brakuje psychologa, to proszę bardzo. Przecież to nie kosztuje majątek a nawet jest normą w klubach pod obciążeniem presji wyników. Integracja nowych piłkarzy, zwłaszcza zagranicznych, zawsze przebiega łagodniej, pod taką kontrolą klubową. A i taki przykładowy Pawełek, zamiast frustracje za swoje permanentne kiksy, wylewać na fuckowanie kibiców a tym samym olewanie klubu, to może by ją przerobił na intensywniejsze treningi i skupienie meczowe. Podobnie inni frustraci boiskowi. Ja rozumiem także problemy piłkarzy po kontuzjach i bez dłuższej formy, czy mających rodzinne kłopoty.

Ale co psycholog pomoże obibokom i minmalistom lub piłkarzom słabym, odstającym jakoscią gry i wyszkolenia, grającym za tą samą ogromną pensję od kilku sezonów, taką samą kaszanę i zdającym sobie z tego doskonale sprawę, takim jak przykładowy Łobodziński ?

No właśnie, a swoją drogą kto miał rację :

w tym swoistym przykładzie tolerowania dziadostwa i MINIMALIZMU, charakterystycznym w Wiśle nie tylko dla Pawełka, którego przytoczę tutaj z nazwiska, jako wzorcowy przykład wielu innych piłkarzy Wisły, charakteryzujących się nie tylko minmalizmem i niechlujstwem, ale i bezczelnością

- kibice odreagowujący na powtarzalne co mecz kiksy Pawełka i żądajacy od klubu zakupu lepszego bramkarza ?

czy

- klub i kibice prawdziwi, tolerujący fucki Pawełka czyli jego notoryczne kiksy i wielce prawdopodobną groźbę kolejnej Levadii czy Cracovii ?

Zgadzam się z Głowackim, że Wisła potrzebuje wzmocnień i konkurencji i to na każdej pozycji prawie, ale nie zgadzam się z jego uzasadnianiem tą potrzebą, porażek z Levadią czy Cracovią lub usprawiedliwianiem nadchodzącej, kolejnej "Levadii", która w LE już zagląda Wiśle w oczy, co słychać w wypowiedzi Głowackiego, jako raczej szukanie alibi i przygotowywanie klubu i kibiców na kolejną kompromitację. Bez przesady. Te wzmocnienia są niezbędne nie dla zdobycia mistrzostwa wyłącznie i przejścia zespołów pucharowych na poziomie Levadii, lecz przede wszystkim dla szans w pucharach na poziomie grup pucharowych, lub meczów bezpośrednio przed tymi grupami. Wiem, że Głowa nie może powiedzieć o których piłkarzy i pozycje mu chodzi, ale rozumiem, że najbardziej boli go całkowity brak jakości w ofensywie. Że obrona, mimo braku bramkarza, może stracić najwyżej jedną bramkę, ale ofensywa musi być zdolna strzelić więcej niż ZERO bramek. Tu zgadzam się z Głowackim, że każde dziecko w kraju wiedziało, że Wisła nie ma bramkarza i napastników i to od kilku już lat a nie od wczoraj a klub i kolejni trenerzy kupowali wszystkich, tylko nie tych właśnie piłkarzy.

Zgadzam się także z kibicami żądającymi od lat stabilizacji w zarządzaniu klubem, tylko pragnę im zwrócić uwagę, że brak tej stabilizacji brał się od kolejnej kompromitacji pucharowej do kolejnej, po której kasy na zmiany było coraz mniej a konkurencja zmuszała Wisłę, do podnoszenia budżetu z roku na rok. Dlatego konsekwencje tych kompromitacji ponosili wszyscy w klubie, za wyjątkiem winnych najbardziej, czyli piłkarzy,gdyż trudniej było wymienić piłkarzy niż prezesów i trenerów a na dodatek, Ci którzy dobierali się piłkarzom do dupy, byli przez nich natychmiast zwalniani z klubu ( Petrescu ). Dlatego, ja krok po kroku, umiejętnie dążyłbym do przywrócenia w tym klubie normalności i wskazania piłkarzom, ich obowiązków, do tego stopnia, że każde odstające ogniwo boiskowe, byłoby najpierw natychmiast zastępowane a w razie braku pozytywnej jego reakcji, bezwzględnie wymieniane lub usuwane z klubu, aby wirus minimalizmu, został wypalony aż do kibicowskiego zrozumienia tej niezbędnej transformacji nas wszystkich. Tej wymiany treningowych i boiskowych minimalistów na HARD WORKERÓW, o pomyłkach transferowych nie wspominając i absolutnie nie trzymając ich do końca kontraktów, przynajmniej w pierwszej 18-tce drużynowej.
Ostatnio edytowane przez kot : 17.05.2010 o godz. 23:12.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Odpowiedz cytując