kot napisał(a):

|
Na miejscu Basałaja, zacząłbym od zorganizowania pieniędzy na boiska treningowe i bazę.
|
Ja bym przykładowo zaczął od zatrudnienia psychologa. Wg. mnie mamy naprawdę przyzwoitych piłkarzy, tylko brakuje im wiary we własne możliwości, mają słabą psychike, gwiazdorskie maniery na zewnątrz, a wewątrz to przestraszone dzieci, które boją się odpowiedzialności, rywalizacji, wzięcia odpowiedzialności na swoje barki, zdają się być syci, nie potrzebują żadnej Ligi Mistrzów, bo boją się sprawdzić na arenie międzynarodowej. Wszystkie te czynniki siedzące w podświadomości kumulują jedno- PECHA wokół Wisły. Sięgając pamięcią wstecz znajdziemy może kilka meczy/ sytuacji w których mieliśmy szczęście w spotkaniach ligowych, pucharowych, bądź w losowaniach lub trafnych transferach. Dużo więcej było sytuacji pechowych gdy strzelaliśmy prawidłowo zdobyte gole, których sędzia nie uznawał (Cracovia, Panathinaikos), multum słupków i poprzeczek (Cracovia), niewykorzystane sam na sam, bramki przeciwko nam zdobyte w doliczonym czasie gry(Cracovia, Amika), najgorsze z mozliwych losowań jeśli chodzi o Ligi europejskie( Real, Barca), chybione transfery gotówkowe( Jirsak, Lobo...), nóż w głowie Baggio, sytuacja z budową stadionu / Euro2012...cały czas nad Wisłą ciąży jakieś fatum. Brakuje nam odrobiny szczęścia w decydujących momentach.
Teraz trzeba sobie zadać pytanie dlaczego taki stan rzeczy ma miejsce i co z tym fantem zrobić?
Wg. mnie powinno zmienić się przede wszystkim myślenie/ nastawienie. Szczęście jest na wyciągnięcie ręki tylko trzeba umieć je sobie zorganizować, jak to mówił Wielki Szu

. Pozytywne nastawienie, wiara we własne możliwości, chęć zwyciężania i zdobywanie kolejnych celów to przede wszystkim. Wpoić miał by te cechy naszym psycholog. Zatrudnić gościa na pełen etat. Niech mobilizuje ich przed każdym spotkaniem grupowo i indywidualnie...
jak nie pomorze to pozostaje lalka wudu

szaczęście musi być wreszcie po naszej stronie
