wolfy napisał(a):

|
Nie - to tylko wymiot jakiegoś sfrustrowanego nieudacznika, nazywający "frajerami dziesięciolecia" klub, który w rzeczywistości jest najlepszym klubem dekady.
|
Niezupełnie. Biorąc pod uwagę aspiracje pucharowe ta dekada jest stracona. Poza meczami z Parmą i Schalke to nic w Europie nie zwojowaliśmy.
Z pompowania balonu i buty na początku dekady, której teraz nawet Lechoamika nie przebija, wyszły klubowi ...dwa dwumecze. Tytuł tego artykułu jest okrutny ale nie można powiedzieć, żeby był oderwany od rzeczywistości.
Większość kluczowych spotkań dla historii Wisły zostało przez klub lub piłkarzy przegranych, nie tyle sportowo co właśnie frajersko. Tak było z rewanżowym meczem z Lazio, gdzie nasze oszczędności pozwoliły Włochom na przełożenie meczu, a murawę i tak trzeba było za chwilę zrobić podgrzewaną. Frajersko przegrany mecz w Atenach przez piłkarzy i trenera Jerzego "Piramida" Engela. Samobóje w meczach kolejno z Lazio w Rzymie a także Tbilisi i Tottenhamem. Mecze z Vaalerengą i Levadią dopełniają obraz niemocy i pogłębiającej się apatii z sezonu na sezon. Boli to, że te wszytkie mecze były do wygrania na wyciągnięcie ręki. Podobnie jak ostatnie frajersko zremisowane derby... Niestety, sukcesy i dominacja na arenie krajowej ma się nijak do poziomu europejskiego. Co więcej, nie ma nadziei na przyszłość, że będzie lepiej bo ktokolwiek zagra kilka niezłych meczy to wyjeżdża. Tak było u nas z Błaszczykowskim a teraz tak jest z Lewandowskim. Mistrzostwo Polski to żaden wyznacznik o sile na arenie międzynarodowej o czym nieraz się przekonaliśmy a teraz zapewne przekona się również Lech.