|
Banita
Offline
|
#2032

16.05.2010, 21:16
|
Cytat:
Bogusław Cupiał w trybie pilnym wrócił do kraju, by ustalić plan działania po ligowej klęsce. Sprzedaż Wisły jest mało prawdopodobna, ale w klubie zanosi się na chude miesiące. Mimo tego krakowianie są blisko pierwszego wzmocnienia
Właściciel Wisły przebywał zagranicą. Miał wrócić kilka dni po zakończeniu sezonu, ale niespodziewanie zjawił się w Krakowie już na meczu z Odrą. Obejrzał kolejny słaby występ, a budynek klubowy opuścił blisko godzinę po spotkaniu. Z dziennikarzami tradycyjnie nie rozmawiał, a jego ochroniarze pilnowali, by nikt nie zbliżył się do samochodu.
Co z prezesem i trenerem?
Cupiał spotkał się z Bogdanem Basałajem, który jest blisko objęcia posady prezesa. Było wiele rozbieżności, więc zasady zatrudnienia ustalano ponad miesiąc. Nieoficjalnie wiadomo, że Basałaj chciał podpisać kilkuletnią umowę, na co Cupiał patrzył niechętnie. W końcu osiągnięto porozumienie, ale wówczas krakowianie byli niemal pewni mistrzostwa Polski. Po fatalnej końcówce i przegranej tytułu nie wiadomo, czy ustalenia są nadal aktualne.
Znalezienie prezesa jest dla Wisły kluczowe, bo na razie tę funkcję sprawuje Ireneusz Reszczyński, który jest również prezesem zarządu Telefoniki, ale na sporcie się nie zna i nie ma nawet czasu, by spotkać się z pracownikami klubu. Tymczasem w Wiśle są tylko dwie osoby, które mogą zająć się transferami: Jakub Jarosz (kilka miesięcy temu zapewniał, że nie będzie odpowiadał za szukanie piłkarzy) oraz Zdzisław Kapka (jest szefem skautów, ale na razie nie ma kim zarządzać, bo przez kilku tygodni nie zatrudnił nikogo, a niedawno odszedł Manuela Junco, ostatni skaut Wisły).
Pilniejsza jest przyszłość Henryka Kasperczaka. Szkoleniowiec opuścił klub zaraz po konferencji prasowej, ale ciągle liczy na łaskę Cupiała. - A skąd trener ma wiedzieć, jaka czeka go przyszłość? - ucina Kasperczak. Jeśli po przegraniu mistrzostwa zostanie zwolniony, nie dostanie odszkodowania. Zresztą przez dwa miesiące w Wiśle zbyt wiele nie zarobił. Nieoficjalnie jego wypłaty to ok. 10 tys. zł miesięcznie, choć pojawiają się informacje, że pracował za darmo i miał dostać tylko premię za tytuł.
Kasperczak jeszcze przed meczem z Odrą miał kilka rozmów z zarządem. Z tego powodu opuścił nawet jeden z treningów. - Ale teraz przyszedł czas na analizę. Jak klub będzie chciał, to mogę napisać jakieś raporty, nie widzę problemu - podkreśla szkoleniowiec.
Kasperczak nie ma w klubie mocnej pozycji. Zespół obejmował z dwoma punktami przewagi nad Lechem, a skończył z trzema straty. Jego miejsce mógłby zająć tylko trener z zagranicy, ale zatrudnienie fachowca sporo kosztuje.
Onyszko jedną nogą pod Wawelem
Cupiał jeszcze kilka tygodni temu zamierzał mocno zainwestować w Wisłę, by awansować do Ligi Mistrzów (daje to premię w wysokości 30 mln zł!) lub mieć łatwiejszą drogę do Ligi Europejskiej (ponad 4 mln zł za awans). Teraz właściciel Wisły ma dwa wyjścia: albo mocno dofinansuje zespół, by odzyskać tytuł, albo nawarzone piwo każe wypić piłkarzom. Tak było po klęsce z Levadią Tallin, gdy klub musiał zmierzyć się z cięciami. - Nikt nie wie, co teraz zrobi Cupiał, bo on kieruje się emocjami. Kiedyś był w podobnej sytuacji i w ciągu jednego dnia zdanie zmienił trzy razy - mówi osoba, która kiedyś pracowała w Wiśle.
Mało prawdopodobna jest sprzedaż klubu, bo właściciel Telefoniki wycenia go na kosmiczną sumę 100 mln zł (mniej więcej tyle wynosi dług Wisły wobec firmy produkującej kable). Zespół musi się jednak liczyć z kolejnym chudym okresem transferowym.
Pierwsze darmowe wzmocnienie jest już niemal pewne. Do Wisły ma przyjść Arkadiusz Onyszko, któremu wygasa kontrakt z Odrą Wodzisław. - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam, ale gra w takim klubie to zaszczyt i przyjemność. W poniedziałek zaczyna się nowe życie, zobaczymy, co się wydarzy - uciął 36-letni bramkarz.
ZRÓDŁO: GW
|
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,358..._dziennie.html
|
|