0 22 napisał(a):

Jak to szło? "Zaklinajmy rzeczywistość". Samobój Kędziory i asystę jakiegoś drugiego na 2-0 też można tlumaczyć murawą i fuksem. No, ale to nie dotyczy już Wisły tylko Lecha, więc układ
|
Nic nie pisałem o samobóju Kędziory. Chodzi mi o błędy sędziów bo do kiksów w naszej lidze się nie czepiam. Polscy piłkarze prezentują taki poziom, że kiksy mnie nie dziwią.
Cytat:
Hehe, w Gliwicach masz dwa gole ze spalonych. Co jeszcze musi zrobic sedzia byc przyznal, ze przekrcil mecz? [zaznaczam, ze nie uwazam by w Gliwicach byl uklad - po prostu staram sie pokazac, ze groteskowe jest widzenie wszedzie u przeciwnika ukladow, a 'u nas' przypadki, bledy i slaba murawa]
|
Drugi spalony był centymetrowy, pierwszy półmetrowy. To błędy, które się regularnie zdarzają. Takie bramki traciła Polonia jesienią, a Barcelona z Interem. Sędzia po prostu był słaby tego dnia i mylił się też w drugą stronę. Tu masz odgwizdany spalony Brożka z tego meczu:
http://i43.tinypic.com/1znpqwk.jpg . Też pół metra.
W tej przerwanej akcji Sobiecha przekręt był ewidentny. Sobiech miał 3 m do linii spalonego, akcja szła wolno, sędzia był świetnie ustawiony. To samo z kartką Niedzielana w nagrodę za zaliczenie ciosu w szczenę. Za dużo ewidentnych i jednostronnych błędów na niekorzyść Ruchu w końcówce ligi żeby wierzyć w przypadki.
Cytat:
|
P.S. Wracam do tego co pisalem przed tygodniem. Fajniej z punktu widzenia kibica druzyny przegranej jest myslec, ze przegralo sie przez uklad i nieczysta gre rywala niz przez slabosc wlasnej druzyny.
|
To mogłoby dotyczyć kibiców Ruchu skoro z nimi rywalizowaliście o puchary. Dla Wisły już pod koniec nie stanowiliście zagrożenia.
Nie mówię, że zawsze pod Legię kręcono bo wiadomo, że różnie to bywało. Odniosłem się do końcówki tego sezonu i przytoczyłem to bardziej jako przykład śmiesznych akcji jakie tylko u nas są możliwe.
Z jednej strony sędziowie ciągną drużynę do góry, z drugiej piłkarze tej drużyny w proteście wobec właściciela ciągną ją w dół. Sytuacja jak z Monty Pythona.
Taki polski smaczek bez jakiejś napinki, a tu się jeden kolega z Warszawy niepotrzebnie oburzył. Pozdrawiam i życzę więcej dystansu.
